Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej
wfos.gdansk.pl/

Co za Historia Prowadzi:  Wojciech Suleciński

Ekspert o kryzysie sueskim: "Zachód nie miał prawa przeciwstawić się sowieckiemu walcowi"

- Po kryzysie sueskim Londyn nie był już w stanie zarządzać przestrzenią pokrywająca się z anglojęzycznymi koloniami. Amerykanie nie zrozumieli tamtych procesów i dalej ponosili porażkę za porażką - mówił gość audycji Co za Historia.

Pokaż więcej audycji

Gościem Wojciecha Sulecińskiego był prof. Krzysztof Kubiak z Uniwersytetu Jana Kochanowskiego w Kielcach, autor książki "Suez 1956". Tematem rozmowy był kryzys sueski, od którego mija właśnie 60 lat.

Kryzys sueski z 1956 roku był konfliktem zbrojnym między Izraelem a Egiptem, w który zaangażowały się wojska Francji i Wielkiej Brytanii. Wiązał się bezpośrednio z brytyjskimi zapędami powrotu do polityki mocarstwowej w tym regionie.

29 października 1956 Izrael zaatakował Egipt i w ciągu dwóch dni zajął część Półwyspu Synaj. Następnie piloci francuscy i brytyjscy zbombardowało bazy armii egipskiej. Gdy 5 listopada wojska izraelskie osiągnęły linię Kanału Sueskiego, a Francuzi i Brytyjczycy zaatakowali Suez. Działania te spotkały się ze stanowczym sprzeciwem ZSRR i negatywnym stanowiskiem USA. Działania zakończono 7 listopada, a wojska sojusznicze wycofały się 22 grudnia pod nadzorem ONZ.

KRYZYS SUESKI W PROPAGANDZIE PRL

W 1956 roku Izrael był wbrew pozorom w bardzo trudnej sytuacji. Propaganda PRL jednak głosiła inaczej - My w Polsce mieliśmy nie do końca prawdziwy obraz propagandy, tkwiącej jeszcze korzeniami w 1968 roku w pismach generała Walichnowskiego i innych wybitnych znawców syjonizmu. Wydawało nam się wtedy, że Izrael był "pieszczochem" świata Zachodniego, co jest gruntowną nieprawdą - powiedział profesor Kubiak.

IZRAEL SKUPEM MILITARNEGO ZŁOMU

- W czasie wojny o niepodległość Izraelczycy i po tej wojnie Izraelczycy zorganizowali, w uproszczeniu, największy skup złomu na świecie. Nie mieli dostępu do nowoczesnej broni, kupowali demobil wszędzie! Stare meksykańskie armaty, transportery opancerzone z amerykańskich zapasów wojennych jeszcze z Filipin. Zakupy we Włoszech – duża część tych pojazdów była nieuzbrojona - powiedział historyk. Dodał również, że egipskie zbrojenia wzbudziły strach w kierownictwie państwa żydowskiego, które w 1948 wybiło się na niepodległość kosztem dużych ofiar.

BRYTYJSKA PRZEBIEGŁOŚĆ

Izrael czuł się zbyt słaby żeby samodzielnie zmierzyć się z systemem międzynarodowym, w związku z tym gdy zostaje zaproszony do gry, w większym stopniu przez Francuzów niż przez Brytyjczyków, przywódcy izraelscy postanawiają przyłączyć się do rozgrywki. Sama idea była dość prosta. - Wycofując się z Egiptu w 1955 roku Brytyjczycy zapewnili sobie prawo obsadzenia strefy kanału w przypadku gdyby wolność żeglugi na tej arterii była zagrożona. By zyskać wiarygodny pretekst Izraelczycy mieli stworzyć zagrożenie dla kanału - mówił profesor Kubiak.

DEKADENCJA ADMINISTRACJI BRYTYJSKIEJ, UMOCNIENIE IZRAELA

- Kto jest tak naprawdę zwycięzcą a kto jest pokonanym? - pytał Wojciech Suleciński. - Pokonani na pewno są alianci, czyli administracja brytyjska i francuska. Brytyjczycy odchorowują utratę imperium przez następne lata i do wyprawy falklandzkiej ten zły humor Brytyjczykom nie przemija. Francuzi zaraz przegrają kolejną wojnę kolonialną i w latach '60 będą odbudowywali swoją potęgę na innych zasadach.

- Dla Brytyjczyków był to ważny etap globalnego odwrotu. Okazało się, że Londyn nie jest już w stanie zarządzać przestrzenią strategiczną, która pokrywała by się z anglojęzycznymi koloniami - stwierdził Krzysztof Kubiak. - Francuzi zaczęli budować strefę wpływów. Zarządzanie nią wychodziło im i wychodzi całkiem sprawnie. Amerykanie nie do końca zrozumieli procesy, które wtedy zaszły i dalej rozgrywając swoje gry są albo niedostatecznie szczodrzy albo niedostatecznie okrutni, w związku z czym ponoszą porażkę za porażką.

- Izrael wykorzystał te kilkanaście miesięcy żeby zbudować coś nowego, tym razem realną przewagę wojskowo-polityczną nad sąsiadami - zauważył prowadzący.

KRYZYS SUESKI A POWSTANIE NA WĘGRZECH

Wojciech Suleciński zwrócił uwagę, że na kryzysie sueskim ucierpiały Węgry, gdzie trwało powstanie tłumione przez Związek Radziecki.

- Należy na to spojrzeć bardziej krytycznie. Zachód wtedy nie był gotowy - i nigdy nie był gotowy - żeby zbrojnie przeciwstawić się sowieckiemu walcowi, ale to odwrócenie uwagi było wszystkim na rękę. Gdy pojawiła się potrzeba "nienazywania rzeczy po imieniu" w dyskursie publicznym pojawiło się pojęcie "wojna hybrydowa", która pozwoliła opuścić zasłonę milczenia na to, że na Ukrainie toczy się regularna wojna.



Rafał Mrowicki

Komentarze

Radio Gdańsk © 2017