Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej
wfos.gdansk.pl/

Nieznane głosy świadków historii Prowadzi:  Piotr Szubarczyk

"Kiszczak, gdzie jest mój brat?"

Piotr Swinder mieszka w Gdańsku, ma 89 lat. Jest emerytowanym kapitanem ż.w., był m.in. kapitanem promu "Heweliusz", na którym, już po jego odejściu, dojdzie w styczniu 1993 roku do tragicznej katastrofy i śmierci 55 osób. W audycji "Nieznane głosy świadków historii" opowiada o dramatycznych losach swego brata, Ignacego Swindera.

Pokaż więcej audycji

W czasie II wojny światowej mieszkanie rodziców braci Swinderów w Wołkowysku było punktem przerzutowym polskiej konspiracji. Piotr jako szesnastolatek woził pocztę AK do punktów kontaktowych. Po wojnie i po ostatecznej sowieckiej aneksji polskich Kresów, w ramach tzw. "repatriacji", rodzina Swinderów rozproszyła się po całej Polsce.

BRAT UCIEKŁ DO ANGLII

Za granicą pozostawał przez jakiś czas starszy brat Piotra, ppor. Ignacy Swinder. W roku 1939 internowany przez Litwinów, uciekł do Anglii. Przeszedł szkolenie dywersyjno-sabotażowe i służył w oddziale wywiadowczym przy sztabie Naczelnego Wodza Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie. Zgłosił się ochotniczo na misję do okupowanego kraju, jako przeszkolony cichociemny, ale zrzuty zawieszono i pozostał w Anglii. Bardzo tęsknił do kraju i do bliskich. W roku 1946 postanowił wrócić.

TAJEMNICA ŚMIERCI

Ppor. Swinder zamieszkał we Wrocławiu, podjął pracę w Pafawagu. Nie zdążył poszukać bliskich. Znaleziono go w ciemnym zaułku, z obciętą głową. Tajemnicę tej śmierci rozwikłał częściowo prof. Mieczysław Nurek z Uniwersytetu Gdańskiego, odnajdując meldunek z inwigilacji Ignacego Swindera przez zbrodniczą Informacje Wojskową. Meldunek sygnował ppor. Informacji Czesław Kiszczak.

glosy1Ppor. Ignacy Swinder (1920-1946), oficer Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie, cichociemny, zamordowany przez Informację Wojskową


"TO NIE SĄ SZCZĄTKI PANA BRATA"

Dla takich jak Swinder nie było miejsca w budującym się dominium sowieckim w Polsce. Wydano ciało i głowę rodzinie. Piotr Swinder od początku miał wątpliwości. W roku 2005 ekshumował szczątki z cmentarza św. Rocha w Częstochowie i przywiózł do Akademii Medycznej w Gdańsku. Po badaniach genetycznych usłyszał: "To nie są szczątki pana brata".



Piotr Szubarczyk/mich

Komentarze

Radio Gdańsk © 2017