|
Do świata Doroty Pyry trafiłem przypadkowo. Przeczytałem w gazecie ogłoszenie, że oto w Miejskiej Bibliotece Publicznej odbędzie się spotkanie z gdańszczanką, która zdobyła pierwszą nagrodę na światowym, prestiżowym konkursie haiku organizowanym w Japonii. To mnie zdumiało i zadziwiło, że tu pod nosem mamy mistrzynię słowa i świata haiku, a niewiele o niej słychać. Przynajmniej ja nie słyszałem, bo jak potem doczytałem, profan jeden, konkurs odbył się dość dawno gdyż w 2009 roku. Tak czy inaczej poszukałem autorki w internecie, dowiedziałem się, że jest nauczycielką w przedszkolu, co mnie dodatkowo zdumiało. Jak to przedszkolankę z Przymorza Japończycy cenią jako twórczynię ich sztuki narodowej?
Potem przejrzałem blog Pani Doroty http://rozsypany-czas.blogspot.com/ i tam znalazłem haiku, a właściwie haiga, które zatrzymało mnie na dłużej. Przemówiło do mnie, stało się bliskie i ważne. Wygląda to następująco.

słomkowa gwiazda
każdego roku
krótsze promienie
W takich wypadkach zauroczenia konieczne jest natychmiastowe spotkanie z twórcą. Chce się pobyć, nawt nie rozmawiać, ale tylko pobyć sam na sam ekskluzywnie. Zawód dziennikarza daje taką możliwość. Poprosiłem o rozmowę Panią Dorotę. Właściwie nie wiedziałem o co pytać, bo najważniejsze to jak opisać stan iluminacji, zauroczenia, współbrzmienia z wierszem. To ulotne uczucie wymyka się słowom, jest stanem ducha, wibracją, odczuwaniem. Dorota Pyra tylko się uśmiecha. Odpowiada, jak należy się spodziewać po osobie parającej się haiku, lapidarnie budując krótkie ale pełne treści zdania. Po prostu haiku jest dla tych którzy są na nie wrażliwi. Koniec. Gdybym pisał haiku, po tym spotkaniu mogło by być to coś takiego:
mikrofonu cień
niewiele mówiąc
powiedział dużo
Posłuchaj rozmowy o haiku:
|