Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej
Sport
Zawodniczka udowadnia, że została okradziona. Zawodniczka udowadnia, że została okradziona. Fot. Archiwum prywatne
  • Piątek,

    05 lutego 2016

    12:20

Afera oszczepowa w Słupsku. Mistrzyni Polski okradziona ze sprzętu przez były klub? Nagrała rozmowę z prezesem

Marcelina Witek ze Słupska od pół roku domaga się zwrotu sprzętu od klubu Fenix Słupsk.
Oszczepniczka zmieniła barwy klubowe i nie może odzyskać czterech oszczepów, które przekazał jej sponsor. Marcelina Witek chce jechać do Rio De Janeiro na Igrzyska Olimpijskie, ale bez sprzętu nie może trenować.


OSZCZEPNICZKA BEZ OSZCZEPÓW

- Prezes byłego klubu odmawia zwrotu czterech oszczepów - mówią Marcelina i trenujący ją tata Mirosław Witek. - W czerwcu ubiegłego roku pożyczyłam moje oszczepy koledze z klubu. Jechał na zawody. Po imprezie poszłam do trenerki po sprzęt, ona odesłała mnie do prezesa, a ten powiedział mi, że nie ma żadnych moich oszczepów - opowiada Marcelina Witek.Zdaniem mistrzyni Polski sytuacja ma związek z jej odejściem z klubu w Słupsku.

W kwietniu ubiegłego roku upada klub SKLA Słupsk. Powodem są długi spowodowane przez poprzedni zarząd klubu. Likwidatorem SKLA Słupsk zostaje prawnik Dariusz Kordoński, który jednocześnie obejmuje fotel prezesa nowej organizacji: Lekkoatletycznego Klubu Sportowego Fenix Słupsk. To tam trafia większość zawodników i trenerów z SKLA Słupsk.

"ZOSTAŁAM PO PROSTU OKRADZIONA"

Zgodnie z przepisami zawodnik może odejść z klubu, który przestaje istnieć. Marcelina Witek chce nadal trenować w Słupsku, ale nie może porozumieć się z nowym klubem. Dostaje ofertę z SKLA Sopot i zostaje zawodniczką tego klubu. Odchodzi i chce zabrać swój sprzęt, który pożyczyła na zawody koledze. Klub odmawia oddania czterech oszczepów. Jest czerwiec 2015 roku.

oszczepniczka1
Marcelina Witek jest oszczepniczką z sukcesami, ale... bez oszczepów. Fot. Archiwum prywatne


- Postanowiłam, że nagram rozmowę z prezesem na telefon komórkowy. Poszłam do niego i pytam kiedy odda mi moje oszczepy. Pan Kordoński powiedział, że jak pokażę umowę ze sponsorem to je zwróci. Umowę mu pokazałam, a on na to zapytał skąd wiadomo, które oszczepy są moje. Po tym odmówił mi ich oddania. Wiem jak wygląda mój sprzęt, zostałam po prostu okradziona - mówi Marcelina Witek.

NAGRANA ROZMOWA

Na nagraniu słychać wymianę zdań pomiędzy byłą klubu zawodniczką i prezesem.

- Które to są twoje oszczepy? Gdzie jest napisane, że są twoje?

- A gdzie jest napisane, że są klubowe? To są moje prywatne, które dostał Karol na zawody. To są moje prywatne oszczepy, które mu pożyczyłam. To są moje prywatne, które dostałam.

- No to pokaż umowę.

- I co, dostanę je z powrotem?

- Tak. No przyniesiesz to dostaniesz, no Boże kochany.

SPRAWA NIE DLA POLICJI

Pracy w klubie Fenix nie podjął również jej ojciec. Mirosław Witek jest trenerem oszczepników. - Przyznam szczerze, że sytuacja jest kuriozalna. Mamy umowę z firmą Polanik, która sponsoruje Marcelinę. Mamy dokładny spis sprzętu jaki dostała. Są też wymienione cztery oszczepy. Oprócz tego bluzy, kurtki, skarpety, spodenki i wszystko czego zawodniczka potrzebuje. W zamian Marcelina ma reklamować firmę i testować ten sprzęt. Jeszcze w końcu ubiegłego roku próbowaliśmy odzyskać ten sprzęt. W obecności córki pokazałem umowę ze sponsorem i zapytałem kiedy pan Kordoński odda nam sprzęt. Prezes nic nie odpowiedział i odszedł - dodaje Mirosław Witek.

oszczepniczka2
Marcelina i jej ojciec wykazują, że sprzęt należał do nich. Fot. Archiwum prywatne


Policja odmówiła ścigania klubu, bo Marcelina Witek jest tylko użytkownikiem oszczepów. Doniesienie o kradzieży musiałby złożyć sponsor, który jest ich właścicielem i użyczył sprzęt Mistrzyni Polski. Jednak pismo z policji z decyzją o odmowie ścigania klubu przyszła do domu państwa Witek w czasie, gdy byli na obozie treningowym i zawodach.

"KTOŚ SIĘ NA NAS MŚCI"

Gdy wrócili do domu minął termin na zaskarżenie decyzji. - Marcelina stara się o wyjazd do Rio de Janeiro. Kluczowe o kwalifikacji olimpijskiej zawody ma w maju. Powinna trenować z całym sprzętem. Na szczęście firma Polanik nas wspomogła, ale sytuacja jest co najmniej dziwna. Mam wrażenie, że ktoś się na nas mści za odejście z klubu - dodaje Mirosław Witek.

Marcelina Witek teraz trenuje w hali, ale niebawem, gdy poprawi się pogoda powinna zacząć zajęcia z oszczepami na stadionie. - Mam nadzieję, że moje oszczepy do mnie wrócą i pojadę do Rio, ale sytuacja jest naprawdę niekomfortowa. Pan prezes nie traktuje nas poważnie.

MIASTO SKONTROLUJE KLUB

Reporterowi Radia Gdańsk nie udało się skontaktować z prezesem Kordońskim. Nie odbiera telefonu. Klub LKS Fenix dostaje dotację z urzędu miejskiego w Słupsku. W ubiegłym roku było to 70 tysięcy złotych, w tym roku 50 tysięcy złotych.

Przemysław Woś

Komentarze

 
anonim 2016-02-10 09:33
-2 Cytuj
Przykro słyszeć o tym, co się dzieje w Słupsku. Sam kiedyś reprezentowałem SKLA. Jak dla mnie cała ta sytuacja jest chora i nie powinna mieć miejsca. Obie strony brną w swoje i każdy chce zrobić sobie na złość. Tu już nie chodzi o te oszczepy, bo wmawianie, że niby Marcelina bez tych trzech oszczepów nie ma jak się przygotowywać do igrzysk w Rio jest śmieszne. Konflikt narasta, a panowie M.Witek i prezes LKS Feniks skaczą sobie do gardeł. Trener Witek rozgrzebuje i wyciąga sprawy zupełnie niezwiązane z incydentem, a Marcela nagrywa rozmowę z prezesem LKS, po czym ją udostępniona, a dziennikarz ją publikuje (to chyba nie jest zgodne z prawem). Oczywiście wszystkie artykuły udostępniają na face booku. To, co robią trener i Marcela zaczyna być żenujące.
Skora mowa o tym konflikcie to niech obaj panowie przypomną sobie sytuacje jak w obecności zawodnikow wyzywali się od debili, itp. na stadionie podczas treningu ;) O tym incydencie media chyba nie zostały pionformowane.
Poruszanie kwesti zawieszeń zawodników to całkiem inna bajka. Prezes Kordoński miał prawo zawiesić zawodników (przepisy PZLA), którzy chcieli odejść. Nie od dziś wiadomo, że żaden klub nie chce oddać dobrych zawodników, bo na tym traci. Kwestia wyjazdów - przez wiele lat jeździłem z SKLA na zawody i zawsze cały klub jechał w jedno miejsce, bo był podstawiony autokar. Wszystkim jakoś to pasowało przez wiele lat. Ponadto zawodnicy podczas mistrzostw Polski mają obowiązek reprezentować klub w barwach klubowych (nawet regulaminy mistrzostw o tym mówią).
Nie bronie tu nikogo, ale tak to wygląda. Tak więc Panowie dogadajcie się między sobą, a nie toczycie bezsensowny spór.
 
 
kslcnkan 2016-02-09 23:35
-1 Cytuj
Jeden oszczep mniej wiecej 2tys
 
 
smakosz 2016-02-09 23:35
+3 Cytuj
Szkoda to w ogóle komętowac niech prezes sie wstydzi bo lekką reką z tego nie wyjdzie, a Ty Marcelina sie nie przejmuj dasz rade :))
 
 
lolek 2016-02-06 18:32
+7 Cytuj
a drogie takie oszczepy? moze trzeba zrobic zrzute!! I pokazac dziadowi prezesowi, be sobie je wlozyl ...
 
 
Kaaem 2016-02-06 13:16
+6 Cytuj
Marcelnka dasz radę:)) jestes super dziewczyna, Tata sie nie podda i pojedziesz do Rio, a POLANIK pomoże , a prezes tylko wstyd sobie robi, pewnie razem z partnerka nie długo już porządzą :)))
 
 
Czytająca artykuły.. 2016-02-06 12:21
+6 Cytuj
To jest wielkie ŚWIŃSTWO PREZESA
 
 
tygrys 2016-02-05 13:14
+14 Cytuj
Prezes jest radcą prawnym a żona sekretarz w fenix i ma zarzuty prokuratorskie oj coś tu śmierdzi z daleka.Z tego co wiem to nie pierwsza i nie ostatnia sprawa w sądzie pani selretarz fenixa i kto z dziećmi się zajmie ,kiedy panią zamkną za kraty.hihi
 

Radio Gdańsk © 2016