Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej
Wiadomości
Tak prezentował się plan toru dwa lata temu. Tak prezentował się plan toru dwa lata temu. Fot. Radio Gdańsk/Sylwester Pięta
  • Wtorek,

    26 stycznia 2016

    11:02

Tor Formuły 1 w Gdańsku coraz bliżej. Już wiemy, kto go wybuduje

 Budowę toru wyścigowego sfinansuje Bałtycka Grupa Inwestycyjna.  Ma być gotowy za 4 lata.


Inwestorem, który chce wybudować tor wyścigowy oraz całą towarzyszącą mu infrastrukturę jest Bałtycka Grupa Inwestycyjna. Firma jest znana głównie z zakończonej niedawno budowy dworca w Sopocie.

FORMUŁA 1 ZAWITA DO GDAŃSKA?

Główną częścią Narodowego Centrum Sportów Motorowych i Rekreacji ma być tor o długości ok. 4,5 km, który docelowo ma być przystosowany technicznie nawet do organizacji zawodów Formuły 1. - Oprócz tego chcemy wybudować tory dla motocrossu, gokartów oraz, co dla nas bardzo istotne, szkoły bezpiecznej jazdy. W planach jest też oczywiście cała infrastruktura potrzebna do organizacji wyścigów samochodowych czy motocyklowych - mówi Jarosław Sulewski, prezes BGI.

NCSMiR w założeniu ma być miejscem, w którym czas spędzą nie tylko fani motoryzacji, ale całe rodziny. Stąd m.in. pomysł budowy parku rozrywki, hotelu czy SPA. Kompleks ma mieć jednak głównie charakter motoryzacyjny, dlatego też prezes BGI liczy, że uda się namówić dilerów samochodowych na uruchomienie tam swoich salonów.

NAJLEPSI W POLSCE

Zdaniem Sulewskiego, taka inwestycja będzie opłacalna m.in. dlatego, że w Polsce nie ma ani jednego toru z prawdziwego zdarzenia. Tor w Poznaniu, co przyznają ćwiczący tam kierowcy, nie spełnia standardów XXI wieku. Oprócz samej jezdni nie ma tam praktycznie żadnej infrastruktury potrzebnej do obsługi samochodów i niezbędnej do organizacji zawodów wyższej rangi.

- Teren, na którym chcemy wybudować tor jest pofałdowany, dzięki czemu będzie to bardzo ciekawy odcinek. Co więcej, tuż obok są dwie obwodnice, autostrada, lotnisko oraz port morski, dzięki któremu staniemy się łakomym kąskiem nie tylko dla Polaków czy Rosjan, ale również dla Skandynawów - wylicza Sulewski. Co ważne, miasto Gdańsk, które jest właścicielem terenu, przygotowało w 2009 roku plan miejscowy dopuszczający budowę toru. To jednak nie oznacza, że inwestycję uda się przeprowadzić gładko i bezboleśnie.

- Same uzgodnienia środowiskowe zajmą 2 lata. Jeśli wszystko pójdzie po naszej myśli, to liczymy, że tor będzie gotowy za 4 lata - mówi Sulewski. Cała inwestycja jest szacowana na ok. 300 mln zł, sam tor powinien pochłonąć ok. 1/3 tej kwoty.

POJAWIŁY SIĘ PIERWSZE PROTESTY

Czasochłonne uzgodnienia środowiskowe to nie jedyna przeszkoda. Przeciwko budowie toru od dawna protestują okoliczni mieszkańcy. NCSMiR ma powstać pomiędzy Południową Obwodnicą Gdańska, ul. Starogardzką, św. Wojciechem, Pruszczem Gdańskim i Rotmanką. Niedaleko jest też do Borkowa. Mieszkańcy wszystkich tych miejscowości już 3 lata temu, gdy pojawiła się pierwsza konkretna koncepcja stworzenia toru, głośno oprotestowali te plany. Nie ma wątpliwości, że sprzeciwu nie wycofają.

- Sama idea budowy takiego miejsca jest z pewnością słuszna, natomiast absolutnie nie wyrażamy zgody na taką lokalizację, ponieważ jest to tylko kilkaset metrów od miejsca, w którym żyją tysiące osób. Hałas oraz koncentracja ruchu samochodowego, które będą efektem budowy tego toru sprawiają, że ten pomysł w tym miejscu jest dla nas nie do przyjęcia - mówi wójt gminy Pruszcz Gdański Magdalena Kołodziejczak.

WSZYSCY BĘDĄ ZADOWOLENI?

Jarosław Sulewski przyznaje, że opór mieszkańców nie jest dla niego zaskoczeniem. - Spodziewaliśmy się tego, natomiast mogę zapewnić, że cały proces będziemy chcieli przeprowadzić w zgodzie i dialogu z mieszkańcami. Jeśli ostatecznie to my będziemy mogli przeprowadzić tę inwestycję, bo przecież może też zgłosić się inny chętny, to najpierw dokonamy badań hałasu i dopiero na ich podstawie zaprojektujemy nitkę toru. Zależy nam na tym, aby jezdnia przebiegała w takich miejscach i była tak osłonięta, że uciążliwości związane z hałasem będą dla mieszkańców minimalne - mówi prezes BGI.

MIASTO JEST NA TAK

Co istotne, teren należy do Gdańska. Miasto kilka lat temu deklarowało, że jeśli znajdzie się chętny na budowę toru, to użyczy teren. Alan Aleksandrowicz ze spółki InvestGda, który w imieniu miasta zajmuje się NCSMiR, podtrzymuje te deklaracje.

- Jeśli Bałtycka Grupa Inwestycyjna oficjalnie potwierdzi chęć budowy NCSMiR my ogłosimy przetarg na użyczenie tego gruntu. To oczywiście oznacza, że może zgłosić się także inny chętny. Niemniej jednak podtrzymujemy wcześniejsze deklaracje zarówno użyczenia gruntu jak również doprowadzenia do działki mediów, co dla potencjalnego inwestora też jest pewnie istotne - mówi Aleksandrowicz.

 


Sylwester Pięta/mili

Komentarze

 
Greg 2016-01-28 14:43
+2 Cytuj
A dlaczego u nas jest tyle wypadków?
Ano dlatego, że kierowcy są:
- beznadziejni;
- nerwowi;
- zacięci.
A dlaczego tak jest? Bo nie ma gdzie się wyszaleć, nauczyć, ale też rywalizować.
A gdyby tory do nauki i ścigania się były, to kierowcy nie musieli uczyć się na drogach publicznych jazdy na tzw. "limicie", czyli po prostu na granicy przyczepności. Ktoś, kto wyjeździ się na torze, nie będzie się ścigał na drodze.
Czyli - ogólnie kultura ścigania się na pewno.
Ale czy na pewno tor F1?
 
 
gruzloz 2016-01-28 11:10
0 Cytuj
Olać tor, po co wyścigi? Za 300mln lepiej alko nakupić i się porządnie na[...]ć
 
 
na bieżąco 2016-01-27 11:22
-3 Cytuj
bardzo, ale to bardzo zły pomysł; wystarczy to, co jest
 
 
XYZOL 2016-01-27 00:00
+1 Cytuj
Cytuję qweq:
Skąd pomysł że Polska dostanie wyścig F1 i to na stałe?
Podobnie inne serie wyścigowe - chętnych torów w Europie jest znacznie więcej niż miejsc w kalendarzu F1.
A do tego konkurencja ze strony torów w państwach arabskich, gdzie to gospodarz funduje całą imprezę i płaci za wszystko. Nas raczej nie stać, ale władze F1 tego będą oczekiwać.


Nie sposób odnieść się do wszystkich uwag więc odniosę się tylko do tej jednej. F1 to nie tylko najbogatsze kraje. Węgry dają radę i stanowi to dobrą promocję kraju za granicą. A termin "Grand Prix of Poland" i odpowiedni adres strony www zostały już zastrzeżone, więc raczej sami są zainteresowani nowymi rynkami, a nie tylko tymi sprawdzonymi.
 
 
KB 2016-01-26 22:33
0 Cytuj
Ciezko znalezc miejsce, gdzie nie ma mieszkancow, ktorzy beda protestowac. Moznaby jednak rozwazyc tereny na Przerobce? Wydaje sie, ze wiekszosc zakladow tam stoi zamknieta na klodke. Dojazd jest pierwszorzedny. Moze byloby to mozliwe?
 
 
Directormiki 2016-01-26 21:20
0 Cytuj
Nie wiem skąd ta informacja, ale orginalnie tor nie miał być przeznaczony dla F1. W planach jest to tor drugiej kategorii, z w miarę tanią i łatwą możliwością przebudowania na pierwszą (tą dla F1).
 
 
qweq 2016-01-26 17:17
+5 Cytuj
Robienie tego tak blisko miasta to bardzo zły pomysł.
Niekończące się protesty, nasyłanie kontroli czy bezsensowne decyzje administracyjne to plaga chyba WSZYSTKICH torów w Europie. Kończy się to poważnymi ograniczeniami w dostępie do toru.
Za chwilę przy torze pojawiają się urządzenia do mierzenia hałasu i okazuje się że samochody wyścigowe nie mogą po torze jeździć bo jest za głośno, bo emisja hałasu w okolicę za duża.
Kończy się to ograniczeniem liczby imprez.

Druga sprawa - tor F1 to bardzo droga rzecz. Wielokrotnie droższa w budowie i eksploatacji niż tor do każdej innej dyscypliny wyścigowej poza F1. Efekt jest taki że taki obiekt nie będzie dostępny dla szerszej publiczności - np. dla kierowców którzy chcieliby podszlifować swoje umiejętności, dlatego ze taki tor będzie wtedy drogi. Segment bariery energochłonnej z homologacją dla torów F1 to koszt 4000$ i wielokrotność tej kwoty będzie musiał zapłacić każdy kto wypadnie z trasy i uszkodzi barierę. A segment standardowej bariery autostradowej to kilkaset złotych. Łatwo sobie wyobrazić różnicę w koszcie ubezpieczenia które będzie musiał zapłacić każdy kto chciałby z toru skorzystać.

Dlatego na torach F1 jest stosunkowo mało imprez, a tzw. trackday to już w ogóle rzadkość.

Kolejna sprawa - z czego to się ma utrzymać? Skąd pomysł że Polska dostanie wyścig F1 i to na stałe?
Podobnie inne serie wyścigowe - chętnych torów w Europie jest znacznie więcej niż miejsc w kalendarzu F1.
A do tego konkurencja ze strony torów w państwach arabskich, gdzie to gospodarz funduje całą imprezę i płaci za wszystko. Nas raczej nie stać, ale władze F1 tego będą oczekiwać.

Tak więc inwestycja wygląda na nieprzemyślaną, być może obliczoną tylko na wyszarpanie jakiejś dotacji.

Raczej zbudujmy kulturę wyścigową, tory dla Wyścigowych Mistrzostw Polski, które będą mogły zarabiać również na imprezach dla ludu niewyczynowego, a dopiero potem myślmy o F1.
 
 
martio 2016-01-26 14:21
0 Cytuj
A dlaczego pominięto tor dla żużla?!!
 
 
Kat 2016-01-26 11:41
-1 Cytuj
Zrobią taki sam biznes jak ze Stadionem...A podatnicy pod szyldem Władz Miasta Gdańska będą dopłacać,dopłac ać ,doplacać
 

Radio Gdańsk © 2016