Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej
Wiadomości
Robert Onichimiuk podczas rozprawy. Robert Onichimiuk podczas rozprawy. Fot. Radio Gdańsk/Przemysław Woś
  • Wtorek,

    09 lutego 2016

    16:13

"Broniłem dziewczynę z rakiem i bez nogi, bo zabrali jej rentę". Jest wyrok za graffiti na budynku ZUS

- ZUS jest zły. Dlatego namalowałem napis na budynku w Słupsku w obronie dziewczyny z rakiem, bez nogi, której ZUS zabrał rentę - twierdzi były pracownik Zakładu Ubezpieczeń Społecznych w Bydgoszczy Robert Onichimiuk, który został skazany przez Sąd Rejonowy w Słupsku za to wykroczenie na pięćset złotych grzywny.

W rozmowie z reporterem Radia Gdańsk 38-letni mężczyzna powiedział, że nie żałuje tego, co zrobił.

- Zrobiłbym to raz jeszcze - dodaje mężczyzna. - Wiem, że dałem tej dziewczynie nadzieję, żeby walczyła o swoje. ZUS jest zły, ta instytucja krzywdzi ludzi i sprawia, że ludzie płaczą. Wiem, bo oglądałem to na własne oczy, pracując w ZUS w Bydgoszczy siedemnaście lat. Straciłem wszystko, musiałem wyprowadzić się z mieszkania, które wynajmowałem, bo nie miałem środków do życia. Teraz jestem bezrobotnym. Niczego nie żałuję, oni wyrzucili mnie z pracy po 33 dniach od zdarzenia, choć wcześniej obiecywali mi, że mnie nie zwolnią. Potem się okazało, że stracili do mnie zaufanie.

SĄD UZNAŁ GO ZA WINNEGO


Robert Onichimiuk przyznał się do winy. Podkreślał, że kierowały nim pozytywne pobudki. Sąd Rejonowy w Słupsku uznał Onichimiuka za winnego, skazał go na pięćset złotych grzywny oraz kazał zapłacić nawiązkę na rzecz ZUS wysokości 1450 złotych.

Sędzia Agnieszka Buraczewska uzasadniając skazujący wyrok podkreśliła, że wprawdzie można próbować zrozumieć intencję oskarżonego, ale jednak dopuścił się czynu zabronionego, zniszczenia mienia.

- Jeśli jako pracownik ZUS widział jakieś nieprawidłowości, mógł wdrożyć inne działania by je wyeliminować. Nie podjął takich kroków, a ograniczył się do zniszczenia elewacji budynku ZUS w Słupsku napisami - podkreśla sędzia.

"NIE ZAPŁACĘ"

Mężczyzna zapowiedział jednak, że nie zapłaci na rzecz ZUS 1450 złotych za zniszczone napisami ściany budynku w Słupsku.

- Złożę apelację, bo nie zapłacę ZUS-owi nawet złotówki. Prędzej pójdę do więzienia - zapowiedział.

W lipcu ubiegłego roku Robert Onichimiuk, w reakcji na odebranie renty mieszkańce podsłupskiej wsi, która w wyniku choroby nowotworowej zabrano rentę, przyjechał z Bydgoszczy do Słupska.

MORALE TRUPY

Na siedzibie ZUS napisał hasła: "Ewa Lemankiewicz trzymaj się" i "Lekarze ZUS jesteście moralnymi trupami". Podpisał się też imieniem i nazwiskiem.

Robert Onichimiuk opowiada, że kierował nim impuls. - Rano jechałem do pracy. W autobusie przeczytałem na jednym z portali informację o sprawie Ewie Lemankiewicz.

- Od kolegi pożyczyłem 150 złotych na paliwo na drogę do Słupska. Pojechałem samochodem w nocy, pochodziłem po mieście. Około 4 rano podjechałem pod budynek ZUS w Słupsku - relacjonuje. - Wyjąłem pojemnik z czarną farbą. Zrobiłem napisy. Nikt mi nie przeszkadzał i mnie nie widział. Potem pojechałem do Bydgoszczy i wróciłem do pracy. Dlaczego tak zrobiłem? W tym artykule było zdjęcie pani Ewy, jak idzie bez nogi i o kulach z córką. To mnie ruszyło, czułem, że nie mogę tego tak zostawić. Też mam córkę.

Sprawa Ewy Lemankiewicz nadal jest nierozstrzygnięta w ZUS. Renty nadal nie otrzymuje.

Przemysław Woś/amo

Komentarze

Radio Gdańsk © 2016