Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej
Euro U21
Sport
Minimalna przegrana piłkarzy ręcznych Wybrzeża w ćwierćfinale z Azotami. Trzy bramki do odrobienia w Puławach fot. PAP/Adam Warżawa
  • Czwartek,

    20 kwietnia 2017

    21:04

Minimalna przegrana piłkarzy ręcznych Wybrzeża w ćwierćfinale z Azotami. Trzy bramki do odrobienia w Puławach

Od porażki rozpoczęli walkę o półfinał mistrzostw Polski szczypiorniści gdańskiego Wybrzeża. Podopieczni Damiana Wleklaka i Marcina Lijewskiego po wyrównanym, pełnym walki meczu przegrali w hali AWFiS z Azotami Puławy 24:27. Piłkarze ręczni Wybrzeża mogą jednak sobie pluć w brodę. Tylko ich brak skuteczności zadecydował o porażce.
Gdańszczanie do czwartkowego spotkania przystąpili opromienieni ostatnim, wyjazdowym zwycięstwem... w Puławach. Dzięki tamtej wygranej beniaminek Superligi bezpośrednio awansował do fazy play-off walki o mistrzostwo Polski. 

POCZĄTEK DLA WYBRZEŻA

Już w pierwszych fragmentach spotkania gdańszczanie pokazali zawodnikom z Puław, że nie będą mieli łatwej przeprawy nad morzem. Po 4. minutach drużyna Wleklaka i Lijewskiego prowadziła 3:1 po trzech szybkich rzutach Rogulskiego, Wróbla i Kondratiuka. Azoty straty odrobiły dopiero w 10. minucie meczu. Wybrzeże grało bardzo dobrze. Skazywany na pożarcie beniaminek był w stałym kontakcie z wyżej notowanym rywalem. Na przerwę z jednobramkowym prowadzeniem (13:12) schodzili jednak goście.

PIEŃCZEWSKI JAK ŚCIANA

Od początku drugiej polowy w bramkach obu drużyn brylowali bramkarze. Kiepską postawę defensywy Azotów raz za razem ratował Bogdanow. Po drugiej stronie boiska świetnie spisywał się Maciej Pieńczewski i to właśnie bramkarze obu drużyn na moment skradli show w hali Akademii Wychowania Fizycznego i Sportu. Wybrzeże na kwadrans przed końcem wykorzystało słabszy okres w grze gości i zdołało zbudować trzy bramkową przewagę. Ta mogła być większa, ale pierwsze skrzypce w drużynie gości rozgrywali Bogdanow i Koszowy w bramce Azotów. Do tego doszły kary dla zawodników z Gdańska i kontuzja, której nabawił się Łukasz Rogulski. Obrotowy gdańskiej drużyny boisko opuścił na noszach. Na tym skorzystali goście, którzy najpierw odrobili straty, a potem zbudowali trzy bramkową przewagę, której nie oddali już do końca spotkania. Rewanżowe spotkanie odbędzie się w środę, 26 kwietnia w Puławach.
lus

Komentarze

Radio Gdańsk © 2017