Lewica chce zablokować pikiety przed szpitalem na Zaspie. Kaja Godek: „To hipokryzja”

Protestujący na parkingu przed szpitalem (fot. Radio Gdańsk/Tymon Nieśmiałek)

Nowa Lewica chce zablokować organizację pikiety antyaborcyjnej przed szpitalem na gdańskiej Zaspie. Na niedzielę środowiska pro-life zapowiadają kolejną manifestację. 

Zdaniem działaczy Lewicy to stres dla personelu i pacjentów. – Nie trzeba być ekspertem w tematach zdrowia, żeby wiedzieć, że krzyki i hałasy przeszkadzają pacjentom w zdrowieniu, a tak naprawdę zagrażają ich zdrowiu. Jesteśmy tutaj dzisiaj, bo została ostatnia doba na to, żeby miasto podjęło decyzję o zakazie tego zgromadzenia. Na mieście spoczywa obowiązek, żeby chronić pacjentów i ich zdrowie – apeluje Cyprian Mrzygłód, sekretarz wojewódzki Nowej Lewicy.

„DOMAGAJĄ SIĘ ZABIJANIA”

Tymczasem Kaja Godek z Fundacji Życie i Rodzina zapowiada, że protesty przed szpitalem będą odbywały się co miesiąc. – Hipokryzja środowisk proaborcyjnych, że niby protesty pro-life mają przeszkadzać osobom przebywającym w szpitalu, jest porażająca. Z jednej strony domagają się zabijania niektórych pacjentów, z drugiej strony próbują się zasłaniać pacjentami – przekonuje Godek.

JEST ODPOWIEDŹ URZĘDU 

Urząd miasta poinformował, że w niedzielę przy szpitalu na Zaspie odbędą się trzy manifestacje. Każda z nich została zwołana legalnie w trybie uproszczonym, a obecnie obowiązujące prawo nie przewiduje możliwości zakazu ich organizacji.

Oskar Bąk/Puch

Zwiększ tekstZmniejsz tekstCiemne tłoOdwrócenie kolorówResetuj