Nowa Lewica chce zablokować organizację pikiety antyaborcyjnej przed szpitalem na gdańskiej Zaspie. Na niedzielę środowiska pro-life zapowiadają kolejną manifestację.
Zdaniem działaczy Lewicy to stres dla personelu i pacjentów. – Nie trzeba być ekspertem w tematach zdrowia, żeby wiedzieć, że krzyki i hałasy przeszkadzają pacjentom w zdrowieniu, a tak naprawdę zagrażają ich zdrowiu. Jesteśmy tutaj dzisiaj, bo została ostatnia doba na to, żeby miasto podjęło decyzję o zakazie tego zgromadzenia. Na mieście spoczywa obowiązek, żeby chronić pacjentów i ich zdrowie – apeluje Cyprian Mrzygłód, sekretarz wojewódzki Nowej Lewicy.
„DOMAGAJĄ SIĘ ZABIJANIA”
Tymczasem Kaja Godek z Fundacji Życie i Rodzina zapowiada, że protesty przed szpitalem będą odbywały się co miesiąc. – Hipokryzja środowisk proaborcyjnych, że niby protesty pro-life mają przeszkadzać osobom przebywającym w szpitalu, jest porażająca. Z jednej strony domagają się zabijania niektórych pacjentów, z drugiej strony próbują się zasłaniać pacjentami – przekonuje Godek.
JEST ODPOWIEDŹ URZĘDU
Urząd miasta poinformował, że w niedzielę przy szpitalu na Zaspie odbędą się trzy manifestacje. Każda z nich została zwołana legalnie w trybie uproszczonym, a obecnie obowiązujące prawo nie przewiduje możliwości zakazu ich organizacji.
Oskar Bąk/Puch





