Ponad 100 tysięcy złotych ma kosztować dron, który chcą kupić urzędnicy z gminy Chojnice. Ma być wyposażony w urządzenia do analizy dymu z kominów.
– Jest źle. W niektórych miejscowościach naszej gminy wieczornego spaceru nie można nazwać zdrowotnym. Sytuacja finansowa nie może być usprawiedliwieniem dla tych, którzy nas trują. Niestety są ludzie, którzy ze świadomością ekologiczną i zdrowotną są na bakier, patrzą tylko na rachunek ekonomiczny. Słyszę głosy, że wręcz tną opony, żeby dogrzewać mieszkania – mówi Zbigniew Szczepański, wójt gminy Chojnice.
Jeśli dron wykryje w dymie związki pochodzące ze spalania śmieci, mieszkańcy mogą spodziewać się wizyty urzędników i policjantów.

Zdjęcie ilustracyjne (fot. pixabay.com)
„BEZ TARYFY ULGOWEJ”
– Nie chodzi nam o to, żeby ludzi karać i straszyć. To ma mieć działanie w większości prewencyjne. Oczywiście, jeżeli namierzymy takiego truciciela, to taryfy ulgowej nie będzie, absolutnie – zapowiada Adam Kuklewski, inspektor do spraw zarządzania kryzysowego i obrony cywilnej ludności w gminie Chojnice.
DRON DO ZADAŃ SPECJALNYCH
Dron ma też posiadać kamerę termowizyjną i umożliwić przenoszenie ładunków ważących więcej niż dwa kilogramy. Sprzęt ma być również wykorzystywany podczas klęsk żywiołowych.
Maria Sowisło/puch





