Mieszkańcy Łostowic stworzyli sobie miejsce do spacerów, ale budowa wszystko zniszczyła. „Buty zamienimy na gumofilce” [SOS REPORTERZY]

(Fot. Radio Gdańsk/Grzegorz Armatowski)

W tym wydaniu „SOS Reporterzy” przenosimy się na południe Gdańska. Jak grzyby po deszczu powstają tam nowe osiedla. Można powiedzieć, że dzielnica jest jednym wielkim placem budowy. W związku z tym są spore utrudnienia dla tych, którzy już tam mieszkają.

Mieszkańcy ulic Kolorowej, Srebrnej i Niepołomickiej oraz radni dzielnicy skarżą się, że ciężki sprzęt budowlany zniszczył infrastrukturę wokół zbiornika retencyjnego. Sfinansowano ją z budżetu dzielnicy. Jak to widzą mieszkańcy?

– Wcześniej mogliśmy chodzić koło tego jeziora. Teraz tamtędy jeżdżą samochody, więc jest kurz i hałas. Ja nie wiem, jak te pozwolenia są wydawane. Na ulicy Niepołomickiej bloki stoją prawie nad samą ulicą. Jestem ciekawa, jak ludzie będą tam mieszkać. Mam nadzieję, że jak budowy się skończą, to wszystko zostanie uporządkowane. Kiedyś była tutaj zieleń i ławki –  wyjaśnia mieszkanka.

– Przychodzę tutaj codziennie i widzę, że deweloperzy nie dbają o te tereny. Zauważam osoby z Zarządu Dróg i Zieleni, którzy sprzątają śmieci z tej budowy, z której lecą najróżniejsze folie i tym podobne rzeczy. Piasek zalegający na ulicy sprzątany jest raz na jakiś czas. Była też sytuacja taka, że wykopy z budowy były przerzucone tam, gdzie rosły krzaki i drzewa. Po usunięciu skarpy nie ma po nasadzeniach śladu. Myślę, że nie zwrócili na to uwagi. Na tę chwilę to nie jest już taki teren rekreacyjny jak wcześniej – dodaje inna.

PIENIĄDZE W BŁOTO

– Z budżetu dzielnicy była wykonana inwestycja nasadzenia zieleni. W mojej ocenie są to zmarnowane pieniądze, bo jest to po prostu zniszczone. Wszędzie jest błoto. My rozumiemy, że ciężarówki jeżdżą, ale jest coś takiego jak obowiązek sprzątania i porządkowania terenu po zakończonych pracach. Firma budowlana obiecuje, że posprząta po zakończonej inwestycji, a widzimy, że jeszcze jej trochę zostało do zakończenia. Obawiamy się, że buty zamienimy na gumofilce – przyznaje Zenobia Glac-Ściebura, przewodnicząca zarządu dzielnicy Orunia Górna-Gdańsk Południe.

– Nasadzenia to koszt kilku tysięcy złotych. Można uznać, że nie jest to duża kwota, ale są to pieniądze mieszkańców. Teraz leżą na ulicy, ale nie cieszą oka tak, jak miały. Drzewa przechodzą swoje, ławki się składają. My wszystko rozumiemy, ale teren trzeba odpowiednio zabezpieczyć – dodaje przewodnicząca.

PRZYPILNOWAĆ DEWELOPERA

– To nie jest fajne, gdy deweloper nie sprząta na bieżąco terenu przyległego, tylko czeka do zakończenia inwestycji. Mieszkańcy zgłaszają, że teren jest brudny. Mamy nadzieję, że jednak to się zmieni i Gdański Zarząd Dróg i Zieleni oraz Gdańskie Wody przypilnują dewelopera – mówi Przemysław Haluk, przewodniczący rady dzielnicy Orunia Górna-Gdańsk Południe.

ODPOWIEDŹ KIEROWNIKA BUDOWY

Mieszkańcy skarżą się na hałas i brud. Co budowlańcy mają do powiedzenia w tej sprawie?

– Prowadzimy prace przy zbiorniku. Staramy się sprzątać. Jak było mokro, to na bieżąco oczyszczaliśmy drogę. Ruch puściliśmy tędy ze względów bezpieczeństwa. Uzyskaliśmy zgodę na korzystanie z drogi przy zbiorniku. Część jej znajduje się na naszej działce. Moglibyśmy to zagrodzić, ale nie chcemy utrudniać życia mieszkańcom. Uszkodzoną ławkę wymienimy. Wszystko weźmiemy na siebie – obiecuje Jacek Smoliński, kierownik budowy.

Za jakiś czas sprawdzimy, czy budowlańcy dotrzymali słowa.

Posłuchaj materiału dziennikarza Radia Gdańsk:

Czekamy na Państwa propozycje tematów do audycji. Czym jeszcze powinniśmy się zająć? Nasz mail to: sosreporterzy@radiogdansk.pl.

Grzegorz Armatowski/pb

Komentarze


Zwiększ tekstZmniejsz tekstCiemne tłoOdwrócenie kolorówResetuj