Spadek inflacji niemal o 3 punkty proc. Komentatorzy: „W otoczeniu Donalda Tuska grają larum”

Inflacja – według naszego wstępnego szacunku – w marcu spadła do ok. 15,5 proc., czyli o prawie 3 pkt. proc. względem lutego – powiedział główny ekonomista PKO BP Piotr Bujak. W piątek, 31 marca, Główny Urząd Statystyczny opublikował szybki szacunek wskaźnika cen towarów i usług konsumpcyjnych w marcu 2023 roku. O tym, jak spadek inflacji wpłynie na sytuację na polskiej scenie politycznej, rozmawialiśmy w programie „Studio Polityka”.

Gośćmi Jarosława Popka byli Andrzej Potocki z tygodnika „Sieci” i portalu wpolityce.pl oraz Marek Formela z „Gazety Gdańskiej” i portalu wybrzeze24.pl.

– Zapowiedzi prezesa Narodowego Banku Polskiego i części członków Rady Polityki Pieniężnej  i rządu przewidywały, że inflacja będzie spadać. Ta informacja potwierdza, że rząd komunikuje się ze społeczeństwem w sposób rzetelny – podkreślał Marek Formela. – Te makroekonomiczne dane się poprawiają, co może oznaczać, że w otoczeniu Donalada Tuska grają w tej chwili larum, bo inflacja obok braku węgla i różnych innych okoliczności związanych z zimą, była wykorzystywana jako jeden z elementów krytycznej polityki wobec Zjednoczonej Prawicy. To był jeden z tych fundamentów, na który liczono, że zima i wiosna przyniosą zmiany nastrojów społecznych w Polsce. To się nie stało i teraz ta informacja o spadku inflacji o 2 proc. oznacza, że środki podjęte przez rząd w dłuższej perspektywie, były środkami słusznymi – dodawał.

Publicysta wyjaśniał, że inflacja jest „niższą ceną” za to, co działo się przez ostatnie lata w Polsce i na świecie.

– Weźmy też pod uwagę, że to są konsekwencje i echa działań podejmowanych dwa, trzy lata temu, związanych z tarczami osłonowymi, żeby ludzie nie tracili pracy i podstaw swojej egzystencji. Ceną za to, ceną, która nie wynikała z wyrachowania politycznego, a próby utrzymania spójności społecznej w Polsce, był wzrost inflacji. Ten wzrost inflacji jest niższą ceną za spokój w Polsce, niż gdybyśmy płacili gigantycznym wzrostem bezrobocia wskutek abdykacji państwa – zaznaczał Marek Formela.

W podobnym tonie wypowiedział się Andrzej Potocki, który podkreślił, że to rosnąca inflacja jest „na rękę” większości opozycji.

– Towarzystwo najbardziej obawia się spadku inflacji. Według prognoz centralnego banku, inflacja ma spadać i jesienią osiągnąć wynik jednocyfrowy, gdzieś w granicach 7 proc. Jeżeli te prognozy się sprawdzą, to opozycja straci wiele punktów ze swojego programu, bo to jest chyba jedyny program, program pt. „im gorzej dla państwa, tym lepiej dla Platformy Obywatelskiej” – komentował Andrzej Potocki.

– Inflacja jest odczuwalną konsekwencją tego, co dzieje się na świecie, tego, co działo się w Polsce w czasie pandemii. Teraz nastąpiłby zawód, gdyby ta inflacja miała zacząć spadać, a tak się zaczyna powoli dziać. Jeżeli porównamy marzec tego roku z marcem zeszłego roku, to ta inflacja jest mniejsza o 2 proc. – dodawał.

 

Zwiększ tekstZmniejsz tekstCiemne tłoOdwrócenie kolorówResetuj