Jeszcze demokracja czy już „sądokracja”? Piotr Semka o wyroku włoskiego sądu ws. uchodźców

(Fot. Radio Gdańsk)

Sąd w Katanii wydał werdykt, który demoluje wszystkie założenia prób rządu Giorgi Meloni, aby ograniczyć napływ uchodźców do Włoch – pisze w felietonie Piotr Semka.

Po pierwsze obala zasadę, że osoby, które ubiegają się o azyl, muszą być przetrzymywane w ośrodku zamkniętym do czasu rozpatrzenia ich wniosków. Po drugie uznaje, że Tunezja, czyli kraj, z którego obecnie większość przybyszy dociera na wybrzeża Włoch, nie jest krajem bezpiecznym w sensie rozumienia kraju jako nieznajdującego się w stanie wojny, a tym samym występuje wyższa konieczność, która każe przyjmować uchodźców. Te dwa działania, wskutek systemu przyjętego przez włoski wymiar sprawiedliwości, pozwalają wszystkim kolejnym uchodźcom, którzy znaleźli się w obozach lub też pochodzą z Tunezji i mogą być zawróceni do swojego kraju, odwoływać się do sądów i na ten czas znajdować się w stanie, który nie pozwala na ich deportację. Cała sprawa przypomina zjawisko, które już od lat paraliżuje Zachód. Sytuację, w której werdykt pojedynczego sądu może obalić decyzję czy to parlamentu, czy to rządu.

Bardzo często zdarza się tak, że politycy na Zachodzie – szczególnie po prawej stronie – zaczynają wskazywać, że demokracja na Zachodzie zaczyna zamieniać się w “sądokrację”. Czy to trybunały konstytucyjne, czy – tak jak w wypadku Włoch – zwyczajny sąd w Katanii, wydają decyzję, które absolutnie niweczą jakiekolwiek próby opanowania sytuacji. A zasada, że sędziowie są poza krytyką, powoduje, że właśnie nawet ciężko ich krytykować. O ile jednak rządy są wybierane przez parlamenty, na których skład mają wpływ obywatele, o tyle w wypadku sądów zazwyczaj system rekrutacji do tego zawodu jest bardzo mocno związany ze środowiskiem sądowniczym. A wielu polityków prawicy wskazuje, że bardzo często większość sędziów ma poglądy wahnięte na lewo, które zazwyczaj odpowiadają ideałom lewicowym, czyli np. hasłom, że żaden człowiek nie jest nielegalny, lub też podchodzącym do kwestii imigracji w sposób bardzo idealistyczny.

W tej sytuacji cały wysiłek rządu Meloni, żeby chociaż trochę zatrzymać napływ imigrantów, wraca do punktu wyjścia. Rząd Tunezji, który próbowano przekupić pieniędzmi unijnymi, powiedział, że nie ma ochoty na żadne układy. A to oznacza, że znowu z brzegów Tunezji będą płynąć setki łodzi, którymi dyrygują szefowie mafii przemytniczych, którzy być może są na procencie w rządzie tunezyjskim. To jest oczywiście bardzo poważne oskarżenie, ale pojawia się już w wielu gazetach zachodnich.

Co w tej sytuacji można zrobić? Ano pamiętać o jednym – że tak bardzo wzbudzająca emocje kwestia reformy sądownictwa to nie jest tylko problem Polski, ale jest to problem również na przykład Włoch czy Izraela, gdzie ostatnio dochodziło do ostrego konfliktu politycznego właśnie dlatego, że politycy chcieli uzyskać jakikolwiek wpływ na proces wyłonienia sądów. Oczywiście stara tradycja mówi, że straszni politycy chcą czyhać na wolność sądów. Jednak alternatywą dla tego idealistycznego spojrzenia jest wszechwładza kasty sądowniczej, która ma swoje sympatie oraz cele polityczne i bardzo często potrafi to demonstrować w sposób całkowicie lekceważący sytuację taką, jaką mamy na przykład we Włoszech, gdzie dochodzi do masowej migracji.

To wszystko każe nam spojrzeć na jeszcze jedną kwestię. We wszystkich krajach Europy będzie dochodzić do konfliktu między politykami a sędziami. I tworzenie schematów, w których sędziowie są w naturalny sposób na słabszej pozycji, jest błędem. Bardzo często to sędziowie potrafią okopać się tak, że żadna zmiana ich nie dosięgnie.

Piotr Semka/ol

Zwiększ tekstZmniejsz tekstCiemne tłoOdwrócenie kolorówResetuj