Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej
Lubiana W
Wiadomości
Mieszkańcy Sopotu protestowali przeciwko zabudowie miejskich terenów przyrodniczych. Od lewej Małgorzata Tarasiewicz (Mieszkańcy dla Sopotu), Natalia Babicz-Bereźnicka (sopocka artystka). Mieszkańcy Sopotu protestowali przeciwko zabudowie miejskich terenów przyrodniczych. Od lewej Małgorzata Tarasiewicz (Mieszkańcy dla Sopotu), Natalia Babicz-Bereźnicka (sopocka artystka). Fot. Radio Gdańsk/Rafał Mrowicki
  • Piątek,

    17 marca 2017

    15:25

"Powstrzymać betonowanie Sopotu". Protest mieszkańców przeciwko niszczeniu miejskiej przyrody

Chcą powstrzymać działania władz miasta, które szkodzą miejskiej przyrodzie. Członkowie stowarzyszenia Mieszkańcy dla Sopotu protestowali na placu Przyjaciół Sopotu przeciwko zabudowie terenów zielonych należących do miasta. - Chcemy powstrzymać betonowanie Sopotu - powiedziała Małgorzata Tarasiewicz reprezentująca stowarzyszenie.

Stowarzyszenie zwróciło uwagę na zabudowę miejskiej przyrody przez inwestorów. - Nie podoba nam się, że wydmy i plaże są zabudowywane stałą zabudową - mówiła Małgorzata Tarasiewicz z Mieszkańców dla Sopotu.

- Impulsem do podjęcia protestu było to, co wydarzyło się przy wejściu na plażę nr 15, kiedy na wydmę wylano beton i to w dużej ilości. Sami mieszkańcy zaczęli dostrzegać dostrzegli, że to nie są żarty i że został przekroczony punkt krytyczny, który może spowodować, że nasze miasto z kurortu zamieni się w betonową pustynię, na której nie będzie miejsca dla mieszkańców i turystów, którzy przyjeżdżają tu nie tylko po to by się bawić, ale również do sanatorium, by skorzystać z leczniczych wód i spokojnie spędzić czas - dodała Tarasiewicz.

 

- Na potrzeby Hotelu Sopot przycina się korony drzew w Parku Północnym, by goście hotelu mieli lepszy widok na zatokę, tymczasem wygląda to strasznie, gdy w parku sterczą kikuty drzew. Druga sprawa, z której bardzo jesteśmy niezadowoleni to budowa parkingu w Parku Północnym. On jest naszym sopockim skarbem. Tam zachowano przyrodę, która jest w Sopocie od wieków. Budowanie parkingu na 47 samochodów, który nie rozwiąże żadnego problemu jest barbarzyństwem - mówiła działaczka.

DEGRADACJA MIASTA KOSZTEM INWESTYCJI

Jej zdaniem miasto oddaje tereny naturalne pod zabudowę w celach komercyjnych. Wycinanie drzew oraz naruszanie miejskiej przyrody pod prywatne inwestycje to degradacja miasta. - Żeby zwiększyć "atrakcyjność" miasta dla turystów wycina się drzewa, z parków robi się parkingi, betonuje się wydmy i to jest straszne, bo z czasem turyści zaczną unikać Sopotu, gdyż będą szukać miejsc, w których będzie można zobaczyć pierwotną przyrodę - mówiła Małgorzata Tarasiewicz.

Zdaniem członków stowarzyszenia proces niszczenia miejskiej przyrody nasilił się w ostatnich latach. Za punkt przełomowy uznają nadzwyczajną sesję rady miasta z lipca zeszłego roku, podczas której zezwolono na stałą zabudowę plaż i wydm. - Być może prezydent Karnowski obawia się, że nie wygra następnych wyborów i chce pozostawić takie piętno na Sopocie. Dla nas to straszne, bo chcemy ratować przed zabudową każdy kawałek ziemi - powiedziała Małgorzata Tarasiewicz.

ZRZUCENIE ODPOWIEDZIALNOŚCI NA LEX SZYSZKO

Zdaniem działaczki miejskiej władze Sopotu chcą zrzucić odpowiedzialność za wycinkę drzew na tzw. "lex Szyszko". Niedawno wprowadzona ustawa zezwala na wycinanie drzew na prywatnych posesjach, a w ostatnich tygodniach w ogólnopolskich mediach dużo mówi się o niekontrolowanej wycince drzew zarówno na działkach prywatnych, jak i tych należących do samorządów.

- Wycinka drzew, karczowanie lasów komunalnych i zabudowa wydm nie mają związku z ustawą ministra Szyszki. Można domniemywać, że prezydent Karnowski i urząd miasta chcą zrzucić na prawo Szyszki to, co się dzieje w Sopocie. Tymczasem Sopot jest objęty opieką konserwatora. Jako zespół krajobrazowo-urbanistyczny jest wpisany do rejestru zabytków i nie można tu ruszyć żadnego drzewa bez zgody gminy. Tylko miasto może zadecydować o wycince drzew, betonowaniu wydm i karczowaniu lasów - powiedziała Małgorzata Tarasiewicz.

Jako jeden z przykładów niewłaściwych działań miasta podaje przekazanie 1,5 ha lasu na rozbudowę cmentarza komunalnego. W 2014 roku wykarczowano las, pozostawiając puste tereny, a cmentarza nie rozbudowano. - Na ostatnim spotkaniu na temat zieleni sam prezydent przyznał, że to zniszczenie przybierze taki rozmiar. Przyznał, że sytuacja wymknęła się spod kontroli - powiedziała Małgorzata Tarasiewicz.

SOPOT ZATRACA CHARAKTER KURORTU

W proteście wzięła udział grupa kilkunastu mieszkańców Sopotu, których niepokoją działania miasta.

- Miasto zatraca charakter kurortu. Gdy ponad 50 lat temu zamieszkałam tu jako dwudziestoletnia dziewczyna wybrałam Sopot dla jego klimatu architektonicznego. W tej chwili nie ma słów, które by to określiły. Miasto zamienia się w architektoniczne zamienia się w monstrum - mówiła pani Maria.

- Jestem tu z miłości do Sopotu. Uważam, że większość mieszkańców miasta jest poruszonych dewastacją zieleni. Ona jest naszym bogactwem, które dla przyszłych pokoleń będzie istotne. Niszczenie go odbiera Sopotowi szanse na przyszłość. Był przecież do tej pory postrzegany jako perła turystyczna, nie tylko w skali Polski. Przyjeżdżali tu artyści, ludzie kochający morze, sztukę, jazz. Te elementy przyciągające turystów należy podtrzymywać - przekonywała Natalia Babicz-Bereźnicka, sopocka artystka.

Poniżej oświadczenie Mieszkańców dla Sopotu oraz lista ich postulatów.

Stowarzyszenie Mieszkańcy dla Sopotu na podstawie rozmów z mieszkańcami i władzami wypracowało postulaty, które odzwierciedlają troskę o zachowanie charakteru miasta jako kurortu i miasta-ogrodu.

W ostatnim okresie nasiliły się działania zagrażające przetrwaniu przyrodniczych i historycznych walorów naszego miasta. Na wydmach wylewa się beton i buduje całoroczne budynki. Wycina się duże fragmenty lasów. Sopockie ogródki przydomowe zamienia się w parkingi lub zabudowuje. W Parku Północnym planuje się zabudowanie parkingu. Zniknęły sopockie potoki ujęte w rury wyprowadzające je w głąb zatoki. Przekroczyliśmy punkt krytyczny w zakresie utraty zielonego charakteru naszego miasta.

W związku z tym zwracamy się do sopockich radnych, mediów i mieszkańców o skuteczną interwencję. Nie pozwólmy, żeby Sopot został zniszczony ze względu na interes inwestorów dążących do zabudowy miasta, parków, wydm, plaż i skwerów, do przycięcia drzew zasłaniających gościom hotelowym widok z okna, czy do wycinki lasów komunalnych. Nie chcemy dalszej wyprzedaży działek przedsiębiorcom, którzy nie szanują ekologicznych walorów Sopotu.

Domagamy się powstrzymania dalszej dewastacji przyrody w mieście i rzetelnych konsultacji z mieszkańcami w każdym przypadku próby wykorzystywania terenów zielonych pod zabudowę a w szczególności:

1. Rezygnacji z budowy parkingu w Parku Północnym.
2. Objęcia szczególną ochroną wszystkich użytków ekologicznych, czyli pozostałości ekosystemów mających znaczenie dla zachowania różnorodności biologicznej. Domagamy się podjęcia uchwały Rady Miasta o ustanowienie prawnej ochrony postulowanych użytków ekologicznych.
3. Zagwarantowania nienaruszalności sopockich lasów.
4. Zaprzestania podporządkowywania zieleni interesom inwestorów.
5. Podjęcia uchwały Rady Miasta o ustanowieniu jako pomników przyrody obiektów przyrodniczych wyszczególnionych w Studium Uwarunkowań i Kierunków Zagospodarowania Przestrzennego z 2010 roku.
6. Skutecznej ochrony wydm przed niszczeniem i zabudową.
7. Ograniczenia stałej zabudowy sopockich plaż.
8. Wpisania Parku Grodowego do rejestru parków.
9. Przedstawienia mieszkańcom bieżącego raportu dotyczącego przeciwdziałania zagrożeniom związanym z osuwiskami skarpy sopockiej.
10. Rzetelnych konsultacji z mieszkańcami w każdym przypadku wykorzystywania terenów zielonych, wydm, plaż oraz miejsc postulowanych jako użytki ekologiczne pod jakąkolwiek zabudowę.

Rafał Mrowicki

Komentarze

Radio Gdańsk © 2017