Energetyka jądrowa w Polsce. Pierwsza debata w ramach II Forum Morskiego Radia Gdańsk za nami

(Fot. Radio Gdańsk/Roman Jocher)

Za nami pierwsza debata w ramach II Forum Morskiego Radia Gdańsk pod patronatem Prezesa Rady Ministrów Mateusza Morawieckiego. Tematem dyskusji była energetyka jądrowa i przyszłość pierwszej w Polsce elektrowni, która ma zostać zbudowana na Pomorzu. Na ten temat rozmawiali Jarosław Popek oraz jego goście: wójt gminy Choczewo Wiesław Gębka, wiceminister aktywów państwowych Karol Rabenda, prezes zarządu portalu gospodarkamorska.pl Mateusz Kowalewski i prezes zarządu Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej Szymon Gajda.

Budowa elektrowni atomowej na Pomorzu przyniesie wiele korzyści zarówno dla naszego regionu, jak i dla całego kraju. Podczas pierwszej debaty w ramach II Forum Morskiego Radia Gdańsk wiceminister aktywów państwowych Karol Rabenda wskazał, dlaczego Polska powinna inwestować w energetykę jądrową i wyjaśnił, jakie zmiany czekają polską energetykę w następnych latach.

Elektrownia, która powstanie na terenie gminy Choczewo, będzie zbudowana według najnowocześniejszych technologii. Ludzie wciąż jednak obawiają się atomu i budowy elektrowni jądrowych. Do tego typu wątpliwości odniósł się Karol Rabenda.

– To wynika z naszej historii związków z atomem, czyli Żarnowcem, który miał być budowany w technologii radzieckiej. To było w czasach, gdy głośna była sprawa Czarnobyla. My mówimy o zupełnie innej technologii i zupełnie innych czasach. Elektrownie, które są dzisiaj, są w zupełności bezpieczne. Jeśli chodzi o różne spojrzenia mieszkańców czy osób przyjeżdżających nad morze, one zawsze będą się pojawiać. To dotyczy nie tylko atomu. W dzisiejszych czasach każda duża inwestycja musi radzić sobie z dyskusją o ochronie środowiska i oddziaływaniu na otoczenie, czy to turystyczne, czy gospodarcze. Ale inwestycja w atom w Polsce, nie tylko w sytuacji dzisiejszej polityki, ale również jeśli chodzi o bezpieczeństwo, jest niezbędna. Mimo pojawiających się pytań o środowisko czy oddziaływanie na turystykę, wszyscy musimy zrozumieć, że ta inwestycja jest nam po prostu potrzebna – mówił.

ELEKTROWNIĘ WESPRĄ MAŁE REAKTORY

Równolegle do budowy dużej elektrowni atomowej w Polsce powstawać będą małe reaktory jądrowe. Odpowiedzialna za to będzie jedna ze spółek Skarbu Państwa, PKN Orlen. Wiceminister wyjaśnił, jaka będzie rola zastosowania tej technologii.

– Mówimy o całej transformacji energetycznej. Duża elektrownia jądrowa to rzecz, która będzie w bazie energetycznej. Dlatego też zlokalizujemy ją na Pomorzu, bo na północy Polski nie mamy dużych źródeł wytwarzania energii. One w znacznej części są na południu. Spółki Skarbu Państwa, czyli Orlen czy KGHM, rozpoczęły współpracę z partnerami zachodnimi w zakresie budowy SMR-ów, czyli małych, modułowych rektorów jądrowych. To technologia, która jest szybsza do realizacji, to okres o połowę krótszy. W pierwszym etapie będzie wykorzystywana, by zasilać w energię podmioty przemysłowe. Orlen i KHGM same pożerają dużo energii, ale wypracowywana nadwyżka będzie odprowadzana do sieci. To bardzo dobre uzupełnienie, bo reaktory modułowe można rozbudowywać. Jeśli ta technologia zostanie wdrożona w Polsce, będziemy mogli ją wykorzystywać nie tylko dla przemysłu i w miejscach, gdzie jest duży odbiór energii. Będzie mogła też być wykorzystywana do zasilania elektrowni miejskich. Wszystkie inwestycje w dużą energetykę jądrową, w SMR-y i morską energetykę wiatrową, to rzeczy, które odmienią polską twarz energetyki. Będzie bardziej zielona, będą to źródła energii niezależne od surowca. To istotne z powodów bezpieczeństwa – zaznaczył.

„POWSTANIE DUŻO WYSOKOPŁATNYCH MIEJSC PRACY”

Karol Rabenda wyjaśnił, że dzięki wybudowaniu elektrowni jądrowej zyska nie tylko nasz region, ale również cała Polska. Jak podkreślił, wzbogaci się na tym także gmina Choczewo, w której pojawi się wiele nowych miejsc pracy.

– Zyska całe Pomorze, zyska tak naprawdę cała Polska, bo energia w Polsce będzie dużo tańsza. Zwłaszcza biorąc pod uwagę, że energia, która wytwarzana jest przy użyciu węgla, jest obarczona dodatkowymi opłatami. Jeśli chodzi o Pomorze i gminę, to gmina stanie się bardzo bogata. Pan wójt będzie mógł wybudować bardzo dużo usług publicznych. Zyskają też mieszkańcy. Na Pomorzu, dzięki tym inwestycjom, powstanie bardzo dużo nowych, wysokopłatnych miejsc prac. Gmina nie będzie już w takim stopniu gminą turystyczną, ale nastąpi duży rozwój pod względem gospodarczym, ludnościowym i dochodowym. Oczywiście, teraz też gmina jest zasobna, ale tutaj będą nowe miejsca pracy, wysokopłatne. Będą to miejsca pracy, które dają kompetencje w różnych innych dziedzinach. W połączeniu z morską energetyką wiatrową Wybrzeże Gdańskie zyska zupełnie nowy obraz, nową twarz gospodarczą. Wszyscy na tym zyskamy, ale Wybrzeże Środkowe i Gdańskie najbardziej. To będzie bardzo dużo podatków dla gminy, ale też dla Pomorza. Mieszkańcy będą mogli się kształcić w tych dziedzinach i bardzo dobrze żyć z tej pracy – podsumował Karol Rabenda.

POTRZEBNE RÓŻNE ŹRÓDŁA ENERGII

Prowadzący debatę Jarosław Popek zapytał o to, w jaki sposób powstanie elektrowni jądrowej wpłynie na codzienne życie mieszkańców Pomorza. Jak wskazał wiceminister Karol Rabenda, dzięki tej decyzji Polska będzie miała zapewnione bezpieczeństwo energetyczne.

– Będziemy mieli w ogóle prąd. Stoimy przed transformacją energetyczną, nie tylko wymuszoną przez Unię Europejską, bo mamy energetykę opartą na węglu. Często mamy opartą ją na technologiach, które mają swoje lata i tak czy inaczej trzeba by je modernizować. To się dzieje. Ale przy wzroście gospodarczym, jaki mamy w ostatnich latach, potrzebujemy nowych źródeł energii. Tak naprawdę nie stoimy przed wyborem co na co zamienić, tylko w jakim kierunku rozwijać. Potrzebujemy zarówno technologii jądrowej, jak i odnawialnej. Potrzebujemy energii jądrowej, bo polska gospodarka potrzebuje więcej energii, która będzie tania. Z takiej energii będziemy mogli szybciej się rozwijać. Będzie więcej miejsc pracy. Polacy będą lepiej zarabiali – mówił.

– My, jako Polska północna, przez lata mieliśmy droższą energię, ale jeśli chodzi o środowisko, korzystaliśmy z tego, że w całej Polsce produkowano prąd. Przy tej technologii będą utraty, gdzieś będzie trzeba wyciąć kawałek lasu. Ale wszyscy na Pomorzu na tym skorzystamy. Nie chcielibyśmy za kilka lat spotkać się z sytuacją, że nie mamy stabilnych źródeł energii, że będzie trzeba wstrzymać produkcję, a Polacy nie będą mieli prądu w domach. Na szczęście jesteśmy na takim etapie, że zarówno stan energetyki, jak i sytuacja międzynarodowa, nie zagraża w żaden sposób czy to gospodarce, czy mieszkańcom Polski. Decyzja o budowie reaktora jądrowego w Polsce powinna być podjęta wcześniej, moglibyśmy już energetykę rozwijać. Gdybyśmy wcześniej zaczęli realizować te projekty, mielibyśmy już kadrę zarządzająca i serwisową. Bardzo dobrze, że zaczynamy tę drogę, jesteśmy do niej przygotowani. To będzie korzyść nie tylko dla Pomorza, ale dla całej Polski, tak naprawdę epokowa. Jeśli zbudujemy elektrownię, będzie to wydarzenie przełomowe dla rozwoju Polski – zaznaczył wiceminister.

Rozmowa z Karolem Rabendą >>>TUTAJ

(Fot. Radio Gdańsk/Roman Jocher)

Za jedenaście lat na Pomorzu w okolicach Choczewa powstanie pierwsza w Polsce elektrownia jądrowa. To nie jest pierwsza propozycja ulokowania elektrowni w naszym regionie. Dlaczego Pomorze jest najlepszą lokalizacją? O tym podczas debaty w ramach II Forum Morskiego mówił wójt gminy Choczewo Wiesław Gębka.

Mieszkańcy zapowiadają protesty w gminie Choczewo. Eksperci zapewniają natomiast, że elektrownie atomowe są bezpieczniejsze niż inne metody wytwarzania energii i są na bardzo zaawansowanym poziomie.

– Po Czarnobylu i Fukushimie inżynierowie skonstruowali taki reaktor, który pod spodem ma specjalny zbiornik, mający, w wyniku braku wody lub jakiejś awarii, wszystko wyłączyć. I to rozwiązuje ten problem, który pojawiał się podczas wcześniej wspomnianych awarii. Mieszkańcy boją się jednak przede wszystkim, że stracą na turystyce, na walorze przyrodniczym. To prawda, stracimy, ale w zamian zyskamy wiele więcej. Każda nowa inwestycja, która wchodzi na taki dziewiczy teren, niszczy przyrodę, to niepodważalne, że będziemy mieć tu problem bardziej estetyczny. Ja sam byłem na jedenastu budowach elektrowni atomowych i, co prawda, turystyka nie jest tam zagrożona, bo ludzie będą przyjeżdżać, chociażby po to, żeby tę elektrownię zobaczyć. Ale to jest nieduży procent zwiedzających. Poprawi się za to infrastruktura, wiele innych rzeczy, bo za taką inwestycją idą naprawdę duże pieniądze. Rozmawialiśmy z różnymi samorządami, w których buduje się takie elektrownie i nikt nie narzekał, wszyscy mówili, że to znacznie rozwinęło region. Natomiast jest brzydko. Podobnie jest w przypadku farm wiatrowych. Mała gmina, która ma zaledwie osiemnaście kilometrów brzegu, na pięciu kilometrach będzie miała siedem linii 400kV, jedną albo dwie 110kV i jeśli hasło brzmi „Gmina naturalnie piękna”, trzeba je będzie zmienić na „Gminę pod kablami”. Trudno to sobie wyobrazić, ale tak to będzie wyglądało. Niełatwo jest wytłumaczyć ludziom zyski, gdy widzą tylko te zmiany przyrodnicze. Nie można zatem czekać na stuprocentową akceptację, po prostu trzeba to zrobić, co konieczne. Największym wyzwaniem jest chyba jednak to, że my chcemy, by ta inwestycja była jak najmniej inwazyjna. Żeby nas traktowano podmiotowo, a nie przedmiotowo, żeby nas nie informowano, co będzie, ale żeby nas pytano, jak my to widzimy, bo my znamy ten teren – powiedział Wiesław Gębka.

OGROMNE ZYSKI DLA GMINY

Dzięki wybudowaniu elektrowni jądrowej zyska nie tylko nasz region, ale również cała Polska. Wzbogaci się na tym także gmina Choczewo, w której pojawi się wiele nowych miejsc pracy. Wójt zaznaczył, że faktycznie może się tak stać, ale tylko wtedy, gdy rząd będzie chciał rozmawiać z samorządem i pozwoli mu być partnerem tej inwestycji, zaangażuje lokalnych specjalistów i da gminie „zielone światło” na wykonywanie pewnych zadań.

– Pracujemy nad tym 11 lat i jesteśmy do tej inwestycji dość mocno przygotowani. Wiemy, czego chcemy, robimy plany zagospodarowania, robimy studium, trochę żeby przymusić inwestorów, by zadbali też o naszą przyrodę. Zawiązaliśmy nieformalne stowarzyszenie z trzema sąsiednimi gminami, mieliśmy spotkanie z ministrem Naimskim, koordynatorem tej inwestycji, ale też spotykamy się z szefami spółek, które budują wiatraki, bo chcielibyśmy dojść do porozumienia co do kwestii finansowych. Państwo zyskuje, województwo zyskuje, wszyscy wokół zyskują. A my byśmy chcieli, w zamian za zlikwidowanie naszej pięknej przyrodniczo gminy, jakiejś rekompensaty. Chcemy też, żeby nasz głos brano pod uwagę, bo najbardziej nas boli kolej, która ma przebiegać przez najpiękniejsze tereny. Są już pewne trasy, które tam przebiegały i chcielibyśmy, żeby tory poszły „po śladzie”. Na budowie będzie natomiast 8-10 tysięcy ludzi. I my chcemy na tym zarobić, nie zgadzamy się na to, żeby rząd budował całą dodatkową infrastrukturę. Byłem w wielu miejscach, gdzie budowane są elektrownie atomowe i wszędzie z samorządem się współpracowało. Nasz rząd mówi „my zbudujemy, my zrobimy, my załatwimy”. Nie chcemy, żeby rząd to zbudował. Każdy drobiazg to będą pieniądze dla nas, jeśli coś wykonamy. Dlatego chcemy być partnerem, który będzie pomagał, chcemy, żeby to nasi deweloperzy stawiali mieszkania. To jest nasz cel i tego będziemy bronić – mówił wójt gminy Choczewo.

Prowadzący pytał, czy wójt jest przeciwnikiem, czy zwolennikiem tej inwestycji, bo nie wynika to jednoznacznie z jego odpowiedzi. – Przede wszystkim jestem samorządowcem, rozumiem to, co mówi pan minister i rząd, ale rozumiem też mieszkańców mojej gminy. Cieszymy się, że decyzja wreszcie została podjęta, bo cały czas staliśmy w pewnym rozkroku. Poświęcamy się i ta myśl wcale nie jest dla nas straszna. Straszne jest tylko to, że z nami się teraz nie rozmawia, choć my pewne kwestie widzimy inaczej, nie ze stratą dla inwestycji, ale z zyskiem dla województwa – dodał.

Rozmowa z Wiesławem Gębką >>>TUTAJ

(Fot. Radio Gdańsk/Roman Jocher)

 
Temat elektrowni bardzo często spotyka się z obawą o wpływ na środowisko. – Ta inwestycja jest projektowana w sposób absolutnie bezpieczny. Przede wszystkim mówi się o technologii pressurized water reactor (PWR) trzeciej generacji, albo trzeciej generacji plus, która zakłada pięć autonomicznych linii zabezpieczeń. Przy dobrym rozwiązaniu kwestii odpadów, promieniowanie jonizacyjne takiej instalacji jest znikome, także inwestycja może być całkowicie bezpieczna dla środowiska – mówił Szymon Gajda, prezes zarządu Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej.

 

Elektrownie atomowe są nieemisyjne, co może mieć pozytywny wpływ na jakość powietrza na Pomorzu. – Jakość powietrza poprawi się nie tylko na Pomorzu, ale i w całej Polsce i Europie. Mamy do czynienia z elektrownią praktycznie zeroemisyjną. Według IPCC będziemy mieli wielki problem ze zmianami klimatu, więc jest to instalacja, która jest nam potrzebna w tych czasach, która dla środowiska stanowi niezbędną gwarancję, że nie będzie ono cały czas podlegało narastającej antropopresji związanej z narastającymi potrzebami energetycznymi – tłumaczył Szymon Gajda.
 

ZABEZPIECZONE PRZED ATAKAMI

Wiemy już, że elektrownie są niezwykle bezpieczne. Okazuje się jednak, że systemy zabezpieczeń są na tyle rozbudowane, że mogą zabezpieczyć instalację nawet przed atakami wojskowymi.

– Elektrownia ma cały system zabezpieczeń, który też pośrednio albo bezpośrednio zabezpiecza przed atakiem. Reaktor jądrowy znajduje się pod kopułą żelbetową, która powinna wytrzymać co najmniej uderzenie potężnego samolotu. Według wyśrubowanych wymogów powinna mieć półtora metra grubości. Elektrownia ma pięć autonomicznych linii zabezpieczeń. Trzy historyczne awarie, które dotyczyły reaktorów o dużo niższych standardach, spowodowały, że zdobyliśmy całą masę różnych doświadczeń. Tego typu instalacja jest wybitnie sformalizowana, tu się nic nie dzieje bez określonej procedury sterowanej elektronicznie, której podlegają określeni ludzie. Zdecydowanie atak terrorystyczny, konwencjonalny czy wojna kinetyczna to są zjawiska, na które elektrownia będzie odporna – uspokaja prezes zarządu Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej.

Zostając przy pakiecie Fit for 55, do niedawna była wielka dyskusja na temat uczestnictwa w nim elektrowni atomowych. Niemcy i Austria protestowały przeciwko temu, żeby uznać je jako źródła zielonej energii.

– To jest ogromny problem polityczny w Europie. W Rządzie Republiki Federalnej Niemiec zasiadają ludzie, którzy kiedyś aktywnie zwalczali elektrownie atomowe. Jest im bardzo trudno zrobić taki zwrot polityczny i zacząć popierać to, co kiedyś uważane było za najgorsze zło. Dziś na energetyce jądrowej nie ciążą nawet te trzy historyczne awarie, tylko ciąży Hiroszima i to co zdarzyło się w latach ’40. Bardzo potrzebujemy dialogu społecznego, rozmowy ze społecznością lokalną i ze społecznością gminy Choczewo. Nie ma wątpliwości, że każda tego typu inwestycja ma wpływ na środowisko, to jest poza sporem. Pytanie tylko, jak będą one przeprowadzone i jak będą zarządzane. Jest jeszcze za wcześnie, żeby rozmawiać o takich szczegółach, ale dobrze, że pan Wójt i jego społeczeństwo w tym uczestniczy – mówił Szymon Gajda.

Rozmowa z Szymonem Gajdą >>>TUTAJ

(Fot. Radio Gdańsk/Roman Jocher)

Niemcy likwidują elektrownie atomowe. Teraz wstrzymano działania z powodu wojny w Ukrainie, ale od niech nie odstąpiono. Dlaczego w Niemczech mogła zapaść taka decyzja?

– Trudno oceniać w racjonalny sposób decyzje, dotyczące polityki energetycznej Niemiec. Czas pokazuje, że były one błędne – oceniał Mateusz Kowalewski, prezes zarządu portalu gospodarkamorska.pl podczas pierwszej debaty w ramach II Forum Morskiego Radia Gdańsk, poświęconego energetyce jądrowej. Odniósł się on do tego, że Niemcy wygaszają elektrownie atomowe w swoim kraju.

Mateusz Kowalewski podkreślał, że mamy do czynienia z pewną transformacją energetyczną, która nie dotyczy tylko źródeł energii, ale również kierunków jej przesyłu i powstawania w Polsce. – Teraz mamy kierunek z Południa na cały obszar naszego kraju, ale w najbliższej dekadzie to się zmieni. Bardzo dużym elementem powstawania tej energii będzie Północ, między innymi Pomorze. Energia jądrowa jest bardzo stabilnym źródłem energetycznym, w przeciwieństwie do morskich farm wiatrowych, gdzie wytwarzanie energii w olbrzymim stopniu zależy od warunków atmosferycznych i przebiega w sposób zmienny. Dwa zlokalizowane blisko siebie takie źródła energii powodują, że one w idealny sposób się uzupełniają. Jestem przekonany, że decyzja o lokalizacji elektrowni atomowej na Pomorzu jest związana między innymi z tym. Oczywiście jest szereg innych walorów, związanych z naszym regionem – zauważał.

WAŻNA ROLA WODY

Zapytany, jakie to walory, odpowiedział, że podstawowym, fundamentalnym jest dostęp do nieograniczonej ilości wody jako chłodziwa dla reaktorów. – W tej chwili powstają nawet obawy, że Wisła, w przypadku na przykład dużej suszy, może być niewystarczającym źródłem takiego chłodziwa i dlatego podjęto decyzję, że musi to być lokalizacja bliska Bałtyku. Pewnie wiele osób zadaje sobie pytanie, dlaczego nie Żarnowiec, skoro on już ma klimat przemysłowy, a obok mamy największą elektrownię szczytowo-pompową w Polsce, która z założenia powstała między innymi ze względu na przyszłą lokalizację elektrowni atomowej i miała być magazynem absorbującym potencjał energetyczny. Jednak jest kilka argumentów za lokalizacją w Lubiatowie-Kopalinie. Wydaje się, że podstawowym argumentem jest fizycznie mniejsza odległość od wybrzeża Bałtyku – mówił.

Jarosław Popek przypomniał, że rozpatrywano blisko 92 lokalizacje. – Oczywiście tak, ale tych konkretnie nadmorskich było zdecydowanie mniej. Z tego, co się orientuję, Jezioro Żarnowieckie nie jest akwenem wystarczającym do chłodzenia elektrowni o mocy powyżej dwóch tysięcy megawatów, a trzeba zwrócić uwagę na to, że planowana jest moc na poziomie 3,75 gigawata, więc ona wyraźnie przekracza potencjał tego zbiornika. Czyli komunikacja z Bałtykiem i tak byłaby potrzebna. Dlatego, jak się wydaje, wybrano lokalizację w Lubiatowie, fizycznie bliżej Bałtyku, z szeregiem walorów geograficznych, geologicznych, które też przemawiają za tą inwestycją. Oczywiście wiele osób podchodzi do tego w taki sposób, że kojarzymy ten region z lasami, naturą, dosyć dziewiczym terenem na wybrzeżu Bałtyku, który nie jest specjalnie zagospodarowany, kojarzy się z agroturystyką, typową rekreacją. Jednak z drugiej strony te walory przemawiają za taką inwestycją, ponieważ jest tam bardzo małe skupisko ludzi, odległe duże ośrodki urbanistyczne, które, niestety, wskazują, że właśnie takie miejsce jest najbezpieczniejsze, najlepsze. Chociaż jeśli chodzi o bezpieczeństwo, elektrownie trzeciej generacji plus to naprawdę reaktory zabezpieczone w taki sposób, że mówi się, że są stukrotnie bezpieczniejsze od reaktorów drugiej generacji, które były już o niebo dalej niż reaktor, który zrobił tak złą markę elektrowni jądrowych, czyli reaktor w Czarnobylu – wskazywał.

BŁĘDNE DECYZJE NIEMIEC

Niemcy likwidują elektrownie atomowe. Teraz wstrzymano działania z powodu wojny w Ukrainie, ale od niech nie odstąpiono. Dlaczego w Niemczech mogła zapaść taka decyzja?

– Trudno oceniać w racjonalny sposób decyzje, dotyczące polityki energetycznej Niemiec. Czas pokazuje, że te decyzje były błędne, że droga, która prawie całkowicie uzależniała ten kraj od rosyjskiego gazu, była ślepym zaułkiem i złym kierunkiem. Jeśli chodzi o bezpieczeństwo, mamy w tej chwili szereg działań wojennych za naszą wschodnią granicą. Jak widać, na razie nie było tam problemów. Mamy tam przecież olbrzymią elektrownię atomowa w Zaporożu, największą elektrownię atomową w Europie. Te reaktory cały czas są bezpieczne. Zagrożenia wojenne czy terrorystyczne dotyczą też innych źródeł energii. Wyobraźmy sobie na przykład atak terrorystyczny czy jakieś działania wojenne skierowane na tankowiec cumujący czy przypływający do Naftoportu. Mamy tam do czynienia z katastrofą ekologiczną na wyciągniecie ręki. W przypadku takiego ataku Zatoka Gdańska będzie całkowicie skażona, więc musimy liczyć się z pewnym ryzykiem, które trzeba minimalizować. Podobnie musimy patrzeć na energię atomową. Moim zdaniem decyzja o wstrzymaniu budowy elektrowni w Żarnowcu była złą decyzją. W tej chwili bylibyśmy o wiele dalej jako Polska z doświadczeniami w tego typu inwestycjach, z łańcuchem dostaw, z polskimi formami, które mogłyby już mieć doświadczenia w tak dużym projekcie i moglibyśmy zarówno rozbudowywać tę elektrownię, jak i mówić o budowie kolejnych. Co więcej, nasza niezależność energetyczna w tej chwili byłaby dużo większa. Weźmy przykład Słowacji, która nie podjęła takich decyzji 30 lat temu i w tej chwili można powiedzieć, że jest krajem zupełnie niezależnym, jeżeli chodzi o energię elektryczną – powiedział prezes zarządu portalu gospodarkamorska.pl Mateusz Kowalewski.

Jarosław Popelk dopytał, czy gdybyśmy mieli Żarnowiec, to gospodarka na Pomorzu mogłaby wyglądać jeszcze lepiej. – Trzeba spojrzeć na to, że Pomorze jest dużym ośrodkiem gospodarczym w dużej odległości od polskich źródeł energii. Koszt transportu tej energii z południa Polski jest spory. Mówimy o setkach kilometrów sieci energetycznych. Co więcej, jednolitość, jeśli chodzi o źródła energii, w tak dużym kraju jak Polska, jest zdecydowanie niewskazana. To powinno być bardziej zdywersyfikowane. Projekt elektrowni atomowej w Żarnowcu powstał właśnie na takich fundamentach. Dzisiaj do tego wracamy. W połączeniu z morskimi farmami wiatrowymi możemy mieć do czynienia z naprawdę udaną transformacją energetyczną i dywersyfikacją dostaw energii zarówno z Południa, jak i z Północy, bo jestem przekonany, że dziś nie jesteśmy gotowi na to, żeby całkowicie zrezygnować z energii wytwarzanej na Południu. Dziś jest to po prostu nierealne – sugerował.

Rozmowaz Mateuszem Kowalewskim >>>TUTAJ

(Fot. Radio Gdańsk/Roman Jocher)

POSŁUCHAJ CAŁEJ DEBATY:

Forum Morskie Radia Gdańsk to cykliczny projekt, będący naszym wkładem w rozwój polskiej gospodarki morskiej. W ramach drugiej edycji zaplanowaliśmy także kolejne debaty. 22 kwietnia zastanowimy się nad tym, jak zwiększyć konkurencyjność polskich portów w nowej sytuacji geopolitycznej. Z kolei 6 maja przyjrzymy się wyzwaniom stojącym przed pomorskim rynkiem pracy w następstwie napływu uchodźców z Ukrainy, ze szczególnym uwzględnieniem przemysłu morskiego. Także w maju porozmawiamy na temat ekologii, broni chemicznej i powojennych substancji na dnie Bałtyku.

Na finał wydarzenia zapraszamy w dniach 9 i 10 czerwca. Wówczas przedstawiciele świata nauki, eksperci i prezesi czołowych polskich spółek wezmą udział w sześciu debatach w studiu Radia Gdańsk. Wśród poruszanych tematów znajdzie się bezpieczeństwo energetyczne Polski w kontekście nowoczesnych technologii i silnej gospodarki morskiej, morskie farmy wiatrowe jako przyszłość polskiej energetyki i przekop Mierzei Wiślanej. Odbędą się także debaty na temat wpływu masowych środków komunikacji na środowisko, dostępności portów od strony lądu oraz bezpieczeństwa przeciwpowodziowego Żuław. 9 czerwca zostaną także wręczone dwie statuetki: nagroda „Statek Roku” oraz „Żagiel Radia Gdańsk”. Galę uświetni występ zespołu „Zagan Acoustic”.

mk/aKa/ua/MarWer

Komentarze


Zwiększ tekstZmniejsz tekstCiemne tłoOdwrócenie kolorówResetuj