Policja szuka sprawców pobicia 13-letniego kibica w Gdyni

(fot. Radio Gdańsk/Grzegorz Armatowski)

Chuligani Arki Gdynia mieli pobić 13-letniego kibica Bałtyku. Sprawą zajmuje się policja. Na razie nikogo nie zatrzymano.

Do zajścia miało dojść 4 grudnia na ulicy Polnej. Jak czytamy w mediach społecznościowych kibiców Bałtyku Gdynia, 13-letni kibic tej drużyny „został po raz kolejny zaczepiony, a następnie napadnięty przez grupę pięciu dorosłych, 20-letnich chuliganów Arki Gdynia”.

Arka Gdynia wydała oświadczenie w tej sprawie.

– W kontekście pojawiających się w przestrzeni medialnej publikacji dotyczącej chuligańskiej napaści na młodego mieszkańca Gdyni oświadczamy i podkreślamy, że nasz klub potępia wszelkiego rodzaju agresję, niezależnie od klubowych sympatii czy innych przekonań. Przemoc i zło nie posiada żadnych barw, w tym także klubowych. Arka Gdynia to niebawem 100-letni klub, którego wartości takie jak rywalizacja fair play, łączenie pokoleń i środowisk oraz wspólna pasja podzielają dziesiątki tysięcy sympatyków naszego klubu – napisano na stronie klubu.

POLICJA: PLANOWANE PRZESŁUCHANIE POKRZYWDZONEGO 

Policja zapewnia, że ustala okoliczności zdarzenia

– Trwają czynności zmierzające do ustalenia wszystkich okoliczności i dokładnego przebiegu zdarzenia. Wersje podawane przez ojca pokrzywdzonego nie znajdują pełnego potwierdzenia w dokonanych przez nas ustaleniach. Planowane jest także przesłuchanie pokrzywdzonego przez sąd w obecności psychologa. W policyjnych rejestrach nie odnotowano wcześniej podobnych zdarzeń z jego udziałem – wyjaśnia oficer prasowy Komendy Miejskiej Policji w Gdyni aspirant Krzysztof Czarnecki.

PREMIER DONALD TUSK: „STADIONOWI BANDYCI ROZZUCHWALENI JAK NIGDY”

Do zajścia w Gdyni odniósł się w mediach społecznościowych premier.

– Stadionowi bandyci znów aktywni. W Gdyni pobili ciężko dwunastolatka, koło Białegostoku zaatakowali młotkami i ostrymi przedmiotami hiszpańskich kibiców. Rozzuchwaleni jak nigdy. Policja już wyłapała część sprawców. Na szczęście tutaj prezydent nie ma prawa weta — czytamy we wpisie Donalda Tuska.

Grzegorz Armatowski/ua

Zwiększ tekstZmniejsz tekstCiemne tłoOdwrócenie kolorówResetuj