Kręte losy Zbigniewa Smółki. Były szkoleniowiec Arki zwolniony z Widzewa po 26 dniach pracy?

To nie są łatwe miesiące w życiu Zbigniewa Smółki. Najpierw w atmosferze niechęci gdyńskich kibiców opuszczał Arkę, teraz nowy zarząd chce mu podziękować za współpracę w Widzewie Łódź. Szkoleniowiec został zatrudniony… pod koniec maja. Informację o odejściu jako pierwszy podał Tomasz Włodarczyk z Przeglądu Sportowego.

Smółka przybył do Gdyni w lipcu 2018 roku. Zapowiadał walkę o pierwszą ósemkę i deklarował, że drużyna przez niego prowadzona, będzie reprezentowała swój styl i odrębny charakter. Zaczęło się obiecująco – od zwycięstwa w Superpucharze Polski nad Legią Warszawa.

WSKRZESIŁ KILKU PIŁKARZY

Trener wykreował w Trójmieście miejsce dla Michała Janoty i Macieja Jankowskiego, w trakcie sezonu sprowadził do klubu także Adama Deję, a wymieniona trójka stanowiła trzon zespołu z Gdyni podczas rundy jesiennej Lotto Ekstraklasy. 10. miejsce w tabeli ligowej z perspektywą i marzeniami na walkę o grupę mistrzowską wstydu nie przynosiły.

Wiosna okazała się jednak wielkim dramatem piłkarzy z Gdyni. Zespół nie był w stanie wygrać ligowego meczu przez pięć kolejnych miesięcy, a kibice tak znienawidzili wrocławskiego trenera, że napięciem na linii szkoleniowiec vs kibice żyła cała sportowa Polska. Temat nie schodził z pierwszych stron portali i pism piłkarskich, gdyńscy piłkarze czuli się mocno zagubieni, a plotki o skłóconej przez trenera szatni tylko podgrzewały i tak już nerwową atmosferę.

TO NIE BYŁ KONIEC

Komunikat o zwolnieniu Smółki ze stanowiska dla niektórych był tylko spóźnionym o dzień żartem na Prima Aprilis. 2 kwietnia na godzinę przed derbowym meczem z Lechią, 46-letni trener dowiedział się, że nie będzie już trenerem Arki. Jednocześnie podczas meczu derbowego… prowadził jeszcze drużynę z ławki rezerwowych. Gdynię opuszczał kilka dni później w niezbyt ciekawej atmosferze.

26 DNI PRACY

Smółka nie wahał się, gdy przyszła oferta z II-ligowego Widzewa Łódź. W końcu klub z ogromnymi aspiracjami, pięknym stadionem i perspektywą na szybki powrót do poważnego grania.  Umowę podpisywał ze „starym” zarządem, odwołanym dzień po prezentacji szkoleniowca. Stery w klubie przejęła nowa prezes Martyna Pajączek, która zamierza podziękować Smółce za współpracę. Wraz z nim odejść ma dyrektor sportowy Łukasz Masłowski.

Przed Smółką najprawdopodobniej więc jeszcze trudniejszy czas. W okresie przygotowawczym raczej nie znajdzie nowego pracodawcy. Pozostanie mu nadzieja na potknięcia kolegów po fachu i objęcie któregoś z zespołów w trakcie nadchodzącego sezonu.

 

 

Paweł Kątnik

Zwiększ tekstZmniejsz tekstCiemne tłoOdwrócenie kolorówResetuj