42 proc. powojennych mieszkańców Gdańska dobrze znała to miasto. Chętnie tu się osiedlano

Sylwia Bykowska (fot. Radio Gdańsk/Piotr Puchalski)

Przez lata dr hab. Sylwia Bykowska z benedyktyńską cierpliwością przeglądała gdańskie księgi meldunkowe. Liczyła osoby, które po II wojnie światowej tu przyjechały z centralnej Polski i z województw wschodnich II Rzeczpospolitej. Obserwowała także tych, którzy postanowili nie wyjeżdżać do Niemiec. Z jej badań wyłania się zaskakujący obraz mieszkańców grodu nad Motławą.

– 42 proc. mieszkańców Gdańska to byli ludzie stąd, czyli z Wolnego Miasta Gdańska oraz województwa pomorskiego utworzonego 30 marca 1945 roku. Chodzi o Kaszubów, ale także Kociewiaków i Powiślaków migrujących do Gdańska. 42 proc. to jest spory wskaźnik – mówiła w audycji „Strefa Historii” dr hab. Bykowska.

Sylwia Bykowska i Marzena Bakowska (fot. Radio Gdańsk/Piotr Puchalski)

Ponadto badaczka podkreśla, że Polacy postrzegali Gdańsk jako miasto polskie, bo związane przez ok. 300 lat z I Rzeczpospolitą. Chętniej więc osiedlano się tu na stałe niż w dwóch innych dużych ośrodkach, jakimi były Szczecin i Wrocław. Te miejsca były postrzegane jako typowo niemieckie.

Efekty badań dr hab. Sylwii Bykowskiej można znaleźć w jej książce „Między migracją a integracją. Społeczeństwo Gdańska w latach 1945-1960”. Publikacja zdobyła tytuł Pomorskiej Książki Roku 2025.

Posłuchaj:

Marzena Bakowska/mk

Zwiększ tekstZmniejsz tekstCiemne tłoOdwrócenie kolorówResetuj