Trwa cykl spotkań z mieszkańcami terenów, które mogą zostać włączone do Tczewa. We wtorek we wsi Rokitki prezydent Tczewa zorganizował spotkanie, żeby porozmawiać o obawach i nastrojach.
Pytani przez nas mieszkańcy wyrazili zaniepokojenie.
– Ulice tego nie wytrzymają, może być tego za dużo. My też teog nie chcemy. Żadne miasto nie żyje jako oddzielny organizm – wskazywali.
– Jeśli jakiś podatek jest droższy w mieście, to inny jest tańszy. To naturalne. Pokazujemy, że komunikacyjnie i funkcjonalnie te miejscowości i tak są już powiązane z Tczewem. Mieszkańcy mogą tego nie wiedzieć, ale to dzięki miastu mają zaopatrzenie w wodę. Gmina kupuje wiele tysięcy metrów sześciennych wody od miasta – wskazuje prezydent Tczewa Łukasz Brządkowski.

(Fot. UM Tczew)
Procedura powiększenia granic Tczewa rozpoczęła się pod koniec ubiegłego roku. Według założeń przyłączonych do miasta miałoby być 11 procent powierzchni gminy Tczew, sołectwo Rokitki i Bałdowo oraz częściowo sołectwo Czarlin, Śliwiny, Zajączkowo, Tczewskie Łąki i Czatkowy. Wniosek w tej sprawie zaopiniuje wojewoda, a decyzję podejmie Rada Ministrów.
Posłuchaj materiału naszego reportera:
Filip Jędruch/ua





