O hukach i rzekomych wybuchach w okolicach Trójmiasta oraz Rumi, Redy i Wejherowa poinformowali nasi słuchacze. To konsekwencje przelotu pary dyżurnych wojskowych myśliwców, które najprawdopodobniej poderwano z 22. Bazy Lotnictwa Taktycznego w podmalborkim Królewie.
AKTUALIZACJA, GODZ. 12:40:
Jak podaje Wojewódzkie Stanowisko Koordynacji Ratownictwa, po przelocie dwóch myśliwców nad Pomorzem służby odnotowały jedno zdarzenie związane z uszkodzeniem infrastruktury. W salonie samochodowym przy ulicy Oliwskiej w Chwaszczynie doszło do pęknięcia witryny sklepowej. Pozostałe zgłoszenia, jak dotąd, nie potwierdziły się.
AKTUALIZACJA, GODZ. 12:00:
Rosyjski samolot nie naruszył polskiej przestrzeni powietrznej – przekazuje Radiu Gdańsk Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych. Wojsko Polskie potwierdziło tym samym nasze wcześniejsze doniesienia o dwóch myśliwcach poderwanych do akcji w rejonie południowego Bałtyku.
Major Ewa Złotnicka z Dowództwa Operacyjnego Rodzajów Sił Zbrojnych potwierdziła, że rano realizowano loty przez wojskowe statki powietrzne. Wojsko nie podaje, jakie to były statki, ze względów bezpieczeństwa. Jak nieoficjalnie udało się ustalić Radiu Gdańsk, chodzi o dwa myśliwce Eurofighter, stacjonujące w 22. Bazie Lotnictwa Taktycznego w Królewie w ramach misji NATO. Jak przekazała major Ewa Złotnicka, realizowano standardowe procedury w tego typu przypadkach.
– Niestety, zdarzają się sytuacje, kiedy lotnictwo nasze czy sojusznicze musi reagować na loty Federacji Rosyjskiej. Operują w pobliżu naszej przestrzeni powietrznej. Musimy dokonać identyfikacji i rozpoznania tych samolotów, a także ewentualnie eskorty. Nie doszło do naruszenia naszej przestrzeni powietrznej – poinformowała major Ewa Złotnicka.
Cała akcja miała miejsce w rejonie południowego Bałtyku. Nieoficjalnie wiadomo, że było to na wysokości Łeby.
Na pytania dotyczące rzekomo niskiego pułapu myśliwców i przekroczenia bariery dźwięku major Złotnicka odpowiedziała, że loty były wykonywane zgodnie z procedurami przy tego typu zadaniach.
AKTUALIZACJA, GODZ. 11:00:
Jak przekazał rzecznik 22 Bazy Lotnictwa Taktycznego major Maciej Kędzierski, poderwane samoloty to nie polskie MiG-29. Zdementował tym samym informacje, które pojawiają się w lokalnych mediach. Mogła to być zatem para niemieckich Eurofighterów, które stacjonują na tym lotnisku w ramach misji NATO. Tego jednak wojskowy nie potwierdza.
Z nieoficjalnych informacji wynika, że myśliwce przelatywały na niskim pułapie, przekraczając przy tym barierę dźwięku. Nie wiadomo, czy są uszkodzenia w infrastrukturze. Strażacy o nich nie informują.
Nie było to przypadkowe działanie wojskowych. Według nieoficjalnych informacji samoloty poderwano celem przechwycenia obcego obiektu, który miał znajdować się w przestrzeni powietrznej na wysokości Łeby.
WCZEŚNIEJ INFORMOWALIŚMY:
Zgłoszenia o dwóch silnych wybuchach wpłynęły do ratowników z powiatów wejherowskiego, kartuskiego, a także Trójmiasta. O sprawie poinformowali nas słuchacze, którzy pisali o huku słyszanym między innymi w Gdańsku, Gdyni oraz Bieszkowicach.
Nie ma informacji o uszkodzeniach związanych z przekroczeniem przez odrzutowce prędkości dźwięku.
Wojsko Polskie na razie nie komentuje sprawy.
Mateusz Czerwiński, Sebastian Kwiatkowski/ua





