To nie był wyciek danych – utrzymuje spółka Innobaltica, odpowiedzialna za wdrożenie systemu Fala. W piątek Radio Gdańsk poinformowało, że z jednej z baz ukradziono dane uczniów.
Jak wyjaśnia prezes spółki Radomir Matczak, za wszystko odpowiada były pracownik.
– Złamał procedury i skopiował niektóre dane, w tym dane osobowe, na komputer zlokalizowany poza firmą. To wyczerpuje znamiona naruszenia ochrony danych osobowych. Kiedy powzięliśmy tę informację 21 stycznia, mieliśmy 24 godziny na poinformowanie wszystkich administratorów. Nastąpiło to po czterech godzinach. Dodatkowo wysłaliśmy im także informacje, które mogli wykorzystać przy zawiadomieniu Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych – informuje Radomir Matczak.
Innobaltica informuje, że dane uczniów były odseparowane od danych pozostałych użytkowników Fali. Z naszych nieoficjalnych informacji wynika, że w skopiowanej bazie były dane kilkuset uczniów ze szkół z całego województwa. Pracownik został już zwolniony, a o sprawie powiadomiona została prokuratura.
„SPÓŁKA CIEKNIE JAK DURSZLAK”
Gdańscy radni Prawa i Sprawiedliwości w związku z wyciekiem danych składają wniosek o kontrolę w spółce Innobaltica do dyrektora Urzędu Ochrony Danych Osobowych.
– Oczekujemy natychmiastowych zmian. Prezes spółki Innobaltica Radomir Matczak wyraźnie nie panuje nad sytuacją. Od wielu miesięcy nie wybrano wykonawcy, który ma dalej operować systemem Fala. To najwyższy czas, by Radomir Matczak podał się do dymisji. Najważniejszą kwestią jest też kontrola w spółce Innobaltica ze strony samorządów i miasta Gdańska w zakresie ochrony danych osobowych i bezpieczeństwa zarządzania informacją. Wyraźnie widzimy, że spółka cieknie jak durszlak – podkreślił radny Przemysław Majewski.
Spółka Innobaltica zapewnia, że dane osób posiadających konta w systemie Fala są całkowicie bezpieczne.
O sprawie informowaliśmy w piątek: Były już pracownik spółki Innobaltica ukradł dane osobowe uczniów. Nieoficjalnie: dotyczy to kilkuset osób
Oskar Bąk/aKa





