Dziewięć tysięcy osób podpisało petycję w sprawie zakazania zgromadzeń przed szpitalem św. Wojciecha w Gdańsku. Dokument został dziś przekazany władzom miasta. Od grudnia środowiska prawicowe organizują przed placówką protesty przeciwko aborcji.
– Te protesty nie służą niczemu dobremu – mówi Cyprian Mrzygłód, sekretarz wojewódzki Nowej Lewicy. – Osoby, które mają „życie” na sztandarach, nie liczą się ze zdrowiem pacjentów ani z prawidłowym funkcjonowaniem szpitala. Przychodzą i wznoszą nienawistne hasła – dodaje.
– Miasto ma prawo wydać decyzję o zakazie zgromadzenia, jeżeli jego odbycie zagraża życiu lub zdrowiu ludzi albo mieniu w znacznych rozmiarach – podkreśla Aleksandra Łoboda z Fundacji Widzialne.
Kolejny protest zaplanowano na najbliższą niedzielę. Piotr Borawski, wiceprezydent Gdańska informuje jednak, że w przypadku zgromadzeń organizowanych w trybie uproszczonym miasto nie może zbyt wiele zrobić.
– Nie mamy w trybie uproszczonym możliwości wydania zakazu ani zgody na zgromadzenie. Możemy natomiast wysłać swojego przedstawiciela i z tego prawa korzystamy. Pięciu przedstawicieli na pięć odrębnych zgromadzeń w najbliższą niedzielę będzie reprezentować panią prezydent. Jeśli dojdzie do złamania prawa, zgromadzenie zostanie rozwiązane – zapowiada Piotr Borawski.
Poprzednia manifestacja została rozwiązana przez miasto ze względów bezpieczeństwa.
Tymon Nieśmiałek/mp






