Relacje_archiwum



Ogromne emocje na sali rozpraw

Na rozprawie pojawili się klienci Amber Gold. Jeden z nich, z którym rozmawiała nasza reporterka Joanna Stankiewicz, stracił 400 tysięcy złotych. To wszystkie oszczędności jego życia. Ma żal – trochę też do siebie, ale przede wszystkim do instytucji państwowych, które nie sprawowały właściwego nadzoru nad Amber Gold. Jeden z poszkodowanych na sali sądowej wykrzykiwał: „Gdzie jest demokracja, skoro sąd zabronił ujawniania wyjaśnień oskarżonego?!”.

Odczytano akt oskarżenia, Marcin P. rezygnuje ze składania wyjaśnień. Oskarżony nie przyznał się do winy

Marcin P. nie przyznał się do winy. Sąd nie zgodził się na wyłączenie jawności na czas składania wyjaśnień przez oskarżonego. Sędzia Lidia Jedynak zaznaczyła jednak, że dziennikarze nie mogą rejestrować ani publikować wyjaśnień Marcina P. Ten mimo to nie przystąpił do nich, decyzję argumentując właśnie brakiem wyłączenia jawności. Nie odpowiada również na pytania Sądu.

Na wszelki wypadek sprawę prowadzi dwóch sędziów

– Sprawę prowadzi dwóch sędziów, tak, by w razie choroby jednego z nich, nie było konieczności przerywania procesu. Rozprawy mają się odbywać nawet trzy razy w tygodniu. Prokuratura chce przesłuchania ponad czterystu świadków. Obrońca Marcina P. potwierdził dziś, że będzie domagał się przesłuchania wszystkich poszkodowanych, czyli około 19 tysięcy osób – informuje nasza reporterka.

Katarzyna P. już bez kajdanek, jednak Marcin P. nie może liczyć na to samo

Nasza reporterka Joanna Stankiewicz relacjonuje początek rozprawy Amber Gold: Najpierw wprowadzono Katarzynę P., potem jej męża. Oboje są w klatce za kuloodporną szybą. Siedzą obok siebie, przedzieleni policjantami. Marcin P. ubrany jest w zielony uniform. Katarzyna P. została rozkuta, ale mężczyzna pozostanie w kajdankach. Na jego rozkucie nie zgodził się sąd, bo konwojujący Marcina P. policjanci stwierdzili, że może sam się okaleczyć, to znaczy

Ludzie wracają na salę rozpraw, trwa ponowna kontrola

Rozprawa Amber Gold ma rozpocząć się za kwadrans. Na razie wszyscy zainteresowani wchodzą z powrotem na salę i przechodzą ponowną kontrolę. W Gdańskim Sądzie Okręgowym nie znaleziono ładunku wybuchowego. Policja ustaliła już, że fałszywą informację o podłożeniu bomby przekazał mężczyzna. Trwają poszukiwania. Jak informuje nasza reporterka Joanna Stankiewicz, dzisiejsza rozprawa ma zakończyć się do 15. Przeczytany będzie akt oskarżenia, Marcin P. ma wygłosić krótkie

Zwiększ tekstZmniejsz tekstCiemne tłoOdwrócenie kolorówResetuj