64 punkty stracili koszykarze Arki do przerwy w meczu ze Stelmetem. W takim tempie gracze z Zielonej Góry powinni zdobyć do końca spotkania… 128 oczek bez konieczności rozgrywania dogrywki. To była niespotykana niemoc w obronie koszykarzy z Trójmiasta, co potwierdził wynik końcowy 113:89 dla Stelmetu.
Gdyby na ławce trenerskiej siedział wówczas świętej pamięci Janusz Wójcik, wykrzykiwałby do swoich zawodników „nie mamy obrony, gramy bez obrony”. Choć z wielkim prawdopodobieństwem również Przemysław Frasunkiewicz był zaskoczony takim obrotem spraw. 14 rzutów dwupunktowych i aż 8 trzypunktowych znalazło drogę do kosza bronionego przez Arkę do przerwy. W efekcie Stelmet Zielona Góra prowadził przed zejściem na przerwę 64:46.
MIELI CZAS I TRAFIALI
Połowa trzeciej kwarty. Na obwodzie stoi zupełnie niepilnowany skrzydłowy Stelmetu Przemysław Zamojski. Ma kilka sekund by przymierzyć, trafia i ten rzut daje graczom z Zielonej Góry 77 punkt. Tempo gry więc nie spadło, a skuteczność gospodarzy nie malała. I choć w drużynie Arki świetne zawody zagrał Amerykanin James Florence, który w roli lidera punktowego zastąpił Josha Bosticia, to jednak jego 26 punktów okazało się tylko indywidualnym „wybrykiem” na tle przeciętności kolegów z zespołu.
Przewaga uczestnika ligi VTB nie podlegała dyskusji choćby przez minutę. Stelmet zagrał bardzo zespołowo, mecz zakończył z liczbą 26 asyst i pokazał, że obecnie jest najpoważniejszym kandydatem do zdobycia tytułu mistrzowskiego. A Arka? Zabrakło jej dokładnie tego, czym zaimponowali gospodarze z Zielonej Góry. Zespołowości, balansu w zdobywaniu punktów, kilku liderów, a nie jednego bohatera.
SKOŃCZYŁ SIĘ KOMFORT
Impas w poczynaniach Arkowców trwa od 3 listopada. Gdynianie ulegli wówczas u siebie MKS-owi Dąbrowa Górnicza i wpadli w mini serię przegranych. Aspiracje żółto-niebieskich zweryfikowali koszykarze z Krasnodaru, a w sobotę lepsi okazali się niesamowicie skuteczni gracze Stelmetu. A więc komfortu w Polskiej Lidze Koszykówki już nie ma. Teraz trener Frasunkiewicz i jego koszykarze będą musieli gonić tych, którzy w lidze uciekają.
Stelmet Zielona Góra 113:93 Arka Gdynia
Paweł Kątnik