W piłce nożnej rok to wieczność – mówi Łukasz Kowalski, podając przykład Kamila Jakubczyka, dziś ważnego ogniwa Arki Gdynia. Trener rezerw żółto-niebieskich przypomina, jak za czasów gry w drugiej drużynie Jakubczyk prezentował się przeciętnie i niewielu wierzyło w jego rozwój. Szkoleniowiec zdradza też główne przywary juniorów w systemie szkolenia w Polsce, oraz opowiada jaki wpływ na ich rozwój mają doświadczeni, zesłani z pierwszej drużyny zawodnicy.
Arka II Gdynia przygotowuje się do rundy wiosennej w IV lidze z jasnym celem: szlifowaniem młodzieży do gry w seniorskim futbolu, ze szczególnym uwzględnieniem interesów Arki Gdynia. Do zajęć przed rundą wiosenną przystąpiło 23 piłkarzy, w przeważającej większości młodych, będących spuścizną gdyńskiego szkolenia.
– Największym problemem młodych zawodników jest przejście z piłki juniorskiej, gdzie często dominuje radosny atak, do twardej, seniorskiej taktyki. W piłce zawsze łatwiej się biegnie do przodu niż do tyłu. U juniorów dużym problemem jest gra obronna i chęć powrotu, pracy dla drużyny. Większość młodych graczy w akademiach gra tylko w ataku, wygrywają 14:0 czy 15:0 i nikt od nich nic nie wymaga. W wieku 17 lat trafiają do rezerw i nagle trenerzy wymagają czegoś, czego nikt nigdy nie wymagał. Dla nich to jest szok i moment buntu – analizuje Łukasz Kowalski.
JAKUBCZYK NIE ZACHWYCAŁ
Pod okiem Łukasza Kowalskiego trenował m.in Kamil Jakubczyk, który dziś jest jednym z najbardziej pożądanych nazwisk na rynku piłkarskiej Ekstraklasy. Pomocnik zaliczył bardzo dobrą rundę jesienną, zwieńczoną choćby pięknym trafieniem z Pogonią Szczecin. Jeszcze niedawno, dosłownie kilkanaście miesięcy temu, jego perspektywy nie malowały się w kolorowych barwach. Trener Kowalski bez cukierkowej dyplomacji wspomina czas, gdy Jakubczyk grał w piątej lidze. – Będę szczery: tamten okres Kamila był średni. Gdy występował w V lidze, ani on, ani my, również jego koledzy, nie przypuszczaliby, że Kamil będzie w tym miejscu, w którym jest dzisiaj. Rok temu miał trudny okres, bardzo słabo wyglądał. I to jest świetna lekcja dla młodych: granica między zerem a bohaterem w piłce nożnej jest niezwykle cienka – podkreśla szkoleniowiec.
– Co sprawiło, że Jakubczyk odpalił? – dopytujemy.
– Kamil ma jedną zaletę: nie daje się „wsadzić w tory”. On biega – myślę że z aprobatą trenera – w sposób dla siebie odpowiedni, komfortowy. Rozwinął się niesamowicie, nabrał pewności siebie i myślę, że to jest główny powód, dlaczego tak dobrze wygląda – twierdzi Łukasz Kowalski.
ZACIĄG Z PIERWSZEJ DRUŻYNY
W zespole trenera Kowalskiego grają piłkarze, którzy jeszcze kilka miesięcy temu wywalczali z Arką awans do Ekstraklasy, ale stracili miejsce w pierwszej drużynie. Przemysław Stolc, Szymon Sobczak stanowią dla młodych graczy z roczników 2005-2007 cenną lekcję. Jakie panują zasady we współpracy z zesłanymi z pierwszej drużyny piłkarzami? – Na treningach wszyscy mają się traktować tak samo, nie ma żadnego specjalnego respektu. Mają grać agresywnie, jeśli trzeba – faulować. Zawodnicy z przeszłością w pierwszej drużynie muszą być integralną częścią tej drużyny., a obecność starszych kolegów ma pomóc w weryfikacji umiejętności młodych talentów, takich jak Igor Wiśniewski czy Miłosz Kaczmarek”– zapowiada trener.
Posłuchaj rozmowy z trenerem Łukaszem Kowalskim:
Paweł Kątnik





