Uroda życia Jagi i Piotra
Jaga i Piotr Filipczykowie mają razem 152 lata. Małżeństwem są od ponad 50 lat. On ateista, Ona – co roku na rowerze jedzie z pielgrzymką do Częstochowy. Ale łączy ich ciekawość świata i niespokojny duch.
Jaga i Piotr Filipczykowie mają razem 152 lata. Małżeństwem są od ponad 50 lat. On ateista, Ona – co roku na rowerze jedzie z pielgrzymką do Częstochowy. Ale łączy ich ciekawość świata i niespokojny duch.
Stasiu ma 5 lat i 47 chromosomów. Od małego więc ma do czynienia z matematyką i genetyką. Ma też Antka i Marysię – rodzeństwo, a także świetnych rodziców, którzy w piękny sposób potrafią mówić o tym, co ważne.
Przemoc psychiczna, szantaż emocjonalny, niesprawiedliwe traktowanie – to zarzuty podopiecznych Domu Integracyjno-Rodzinnego przy ul. Batorego w Gdańsku wobec dyrektor i koordynator placówki. Czworo dzieci napisało listy do Rzecznika Praw Dziecka i Rzecznika Praw Obywatelskich, w których skarżą się na sytuację w domu. W placówce trwa kontrola prowadzona przez miejskich urzędników, ale pojawiają się głosy, że chodzi o konflikt dorosłych.

Swarzewo, lata 50-te. Na położonej nieopodal Zatoki Puckiej łące mały chłopiec pasie krowy. Na kolanach trzyma książkę. Kartka po kartce, strona po stronie zagłębia się w dawno miniony świat. Dzieje Hrabiego, Telimeny, Gerwazego, Jacka Soplicy, Tadeusza i Zosi rozpalają wyobraźnię. Chłopiec całym sobą chłonie każdy detal trzynastozgłoskowej epopei. Nazywa się Roman Kużel. Sześćdziesiąt kilka lat później
Mają szansę reprezentować Polskę na Mistrzostwach Świata w Orlando. Pierwsza w naszym kraju i w Europie taka grupa – cheerleaderek pełno i niepełnosprawnych marzy, by spełnić swój amerykański sen. Dziewczyny z Flex Pomorze i Galaxy Team połączyły swoje siły i walczyć będą o tytuł najlepszych na świecie w konkurencji ParaCheer.
Był niepozorny, zamknięty w sobie. Niezbyt silny. Kiedy trafił za kraty, ważył 62 kg. Może dlatego nie zwracał niczyjej uwagi. Wtapiał się w społeczność. – Kiedyś chciał zarobić, przyszedł pomagać w żniwach, ale był słaby. Szybko się męczył – wspominają go znajomi. – Rękę miał jak dziecko, taki niedojda…
To była nietypowa wizyta w dawnej synagodze. We Wrzeszczu przy ulicy Partyzantów dwa razy w tygodniu spotykają się ci, którzy w brydża grają z tymi, którzy udają że w brydża grają.
© 2024 - Radio Gdańsk