Było blisko „Wejścia Smoka”. Czarni pokazali charakter, ale znów bez wygranej

(Fot. plk.pl)

Energa Czarni Słupsk zagrali najlepszy mecz od trzech miesięcy w Orlen Basket Lidze, ale przegrali w Szczecinie z Kingiem jednym punktem – 83:84. Kluczowe punkty słupszczanie stracili sześć dziesiątych sekundy przed końcem meczu. Nie zdołali przeprowadzić ostatniej akcji tak, by oddać choćby rzut w kierunku kosza gospodarzy.

Nowy szkoleniowiec Czarnych, Ivica Skelin, był o krok od „Wejścia Smoka” – zwycięstwa na wyjeździe z dużo teoretycznie silniejszym zespołem Kinga Szczecin. Pierwsza kwarta pojedynku była bardzo wyrównana, a w drugiej słupszczanie nie pozwolili zdobyć gospodarzom punktów z akcji. Wszystkie były efektem rzutów wolnych, których King Szczecin w tym spotkaniu wykonywał aż 39. Przestrzelił tylko siedem. Czarni narobili swoim kibicom apetytu na wygraną, bo pierwsze dwie kwarty wygrali różnicą 9 punktów (40:31), a prowadzili nawet różnicą 10 punktów.

Nie do poznania był w tym meczu Tim Lambrecht. Belg nie tylko nieźle bronił i nie unikał akcji rzutowych, ale przede wszystkim zdobył 15 punktów i 11 zbiórek, a także zanotował trzy asysty, trzy przechwyty i jeden blok. Do tego był kilka razy pierwszy w kontrataku.

MNIEJ NIŻ SEKUNDA

Jeszcze na początku czwartej kwarty słupszczanie, dzięki dwóm trójkom Duffy’ego i trafieniu Cartera, prowadzili różnicą 10 punktów, ale za pięć przewinień z boiska musieli zejść Jakub Parzeński – niezły debiut w Czarnych – oraz bardzo energetyczny w tym spotkaniu Eral Penn (15 punktów). Przy jednopunktowym prowadzeniu Czarnych akcja Kinga Szczecin i niecelny rzut Jovana Novaka na 0,6 sekundy przed końcową syreną spod kosza dobił grający słaby mecz Noah Freidel. Trener Ivica Skelin wziął czas, ale ostatnia akcja Czarnych to podanie, które trafiło w ręce obrońcy gospodarzy, i to King Szczecin wygrał mecz 84:83, w którym gospodarze trafili tylko 24 z 56 rzutów z gry. Trudno oprzeć się wrażeniu, że King dowiózł ten sukces tylko dzięki ponad 80-procentowej skuteczności rzutów wolnych.

JEST NADZIEJA

Energa Czarni Słupsk wygrali tylko jedno z ostatnich dwunastu spotkań, ale mimo porażki w Szczecinie zagrali naprawdę dobry mecz. Jeśli do zespołu dołączy wartościowy zawodnik, a przede wszystkim dobry obrońca na pozycję numer 3, to słupszczanie mają szansę na wyjście z kryzysu. Warunek to walka i zaangażowanie jak w Szczecinie. W Enea Arenie niewiele zabrakło do sukcesu.

Przemysław Woś/puch

Zwiększ tekstZmniejsz tekstCiemne tłoOdwrócenie kolorówResetuj