„Być jak Jacek Kuroń” – taki tytuł nosi wystawa w Parlamencie Europejskim w Strasburgu, poświęcona jednemu z najbardziej znanych opozycjonistów w PRL-u. Pomysłodawcą wystawy jest Robert Kijak, producent filmu „Nasza rewolucja” o historii małżeństwa Kuroniów w latach 80., w czasach „Solidarności”. Produkcja trafi na ekrany 11 listopada.
Ekspozycja łączy materiały archiwalne, fotografie oraz elementy multimedialne. Znajdują się tam m.in. fragment bramy stoczniowej, czarno-biały telewizor z archiwalnym filmem ze studenckich protestów, a także miniatura okrągłego stołu i stara budka telefoniczna, w której można usłyszeć głos Jacka Kuronia.

– Tamte czasy to był dziki zachód – mówi Jakub Kuroń, wnuk legendarnego opozycjonisty. – Ucieczki przed SB, pościgi, prześladowania, podsłuchy, internowania – to nie są łatwe rzeczy. A kiedy się o nich opowiada, nie do każdego to dociera. Często kojarzy się to z polityką z dzisiejszych stron gazet, a to było coś zupełnie innego, pełnego niebezpieczeństwa – dodaje.

– Warto, żeby Europa wiedziała o wybitnych postaciach, które nigdy nie zabiegały o rozgłos – uważa współorganizator wystawy, europoseł Andrzej Halicki. – Te rekwizyty robią duże wrażenie. Z takiej budki telefonicznej Jacek Kuroń dzwonił do Radia Wolna Europa i informował Zachód o represjach w Polsce. Nie bał się represji i był przekonany, że wolność słowa i wolność obywatelska wymagają obrony – wskazuje.

Nad merytoryczną stroną wystawy czuwa Europejskie Centrum Solidarności.
– To antykomunistyczna opozycja zapoczątkowała polską drogę do Unii Europejskiej – uważa dyrektor gdańskiej placówki Magdalena Mistat. – Bardzo się cieszę, że Parlament Europejski otwiera podwoje dla historii Polski. Pokazywani są ci, dzięki którym żyjemy w wolnym kraju. To ludzie, dla których droga do wolności nie była tak oczywista jak dziś dla nas – podkreśla.

Celem ekspozycji jest przybliżenie postaci Jacka Kuronia jeszcze przed wejściem filmu do kin oraz ukazanie go jako rzecznika dialogu, solidarności i odpowiedzialności za wspólnotę.

– Mamy szansę, aby film trafił na duże platformy streamingowe, ale najpierw kino – podkreśla producent filmu „Nasza rewolucja” Robert Kijak. – Wierzę, że przyciągnie rzesze widzów, którzy znają te historie albo przeżywali je, gdy żył Jacek Kuroń. Film to najbardziej przystępny rodzaj sztuki i chciałbym, żeby trafił przede wszystkim do młodzieży – kończy Kijak.
Film „Nasza rewolucja” w reżyserii Piotra Domalewskiego będzie miał premierę 11 listopada.
Mateusz Czerwiński/puch








