Efektowne akcje, widowiskowe pojedynki i mistrzowski poziom. W słupskim Parku Kultury i Wypoczynku odbył się turniej koszykówki 3×3, w którym udział wzięło kilkudziesięciu utalentowanych zawodników. Drużyny rywalizowały na boisku pod chmurką, a gwizdek sędziego zastąpiła głośna muzyka, bez której rozgrywki tego typu nie mogą się odbyć.
– Mamy dziś w Słupsku 16 drużyn – cztery grupy, w każdej po cztery zespoły. Jest świetna oprawa muzyczna i są nowe boiska. Koszykówka uliczna to wyzwanie nawet dla zawodowych koszykarzy. Duża intensywność sprawia, że zawodnicy muszą na boisku zostawić sporo sił – zaznacza organizator turnieju Paweł Leończyk.

Na boiskach plenerowych przy ul. Rybackiej zgromadzili się zarówno młodzi zawodnicy, jak i oldboye.
– Mam 52 lata i nadal kocham tę grę. Świetnie, że w Słupsku zorganizowano turniej na tak wysokim poziomie, bo daje to nadzieję, że wpisze się on na stałe do kalendarza sportowych wydarzeń. Widzimy tu wielu utalentowanych zawodników, także zawodowców, ale co najważniejsze, są tu dziesiątki kibiców spragnionych sportowych emocji – wyjaśnia Marcin Heda, zawodnik turnieju.

Z PODWÓRKA NA OLIMPIADĘ
Koszykówka 3×3 to oficjalna, dynamiczna odmiana tradycyjnej koszykówki, w której dwie drużyny po trzech zawodników rywalizują ze sobą na połowie boiska, grając do jednego kosza. Od 2020 roku jest to dyscyplina włączona do programu igrzysk olimpijskich. Na boisku gra trzech zawodników w drużynie, a w składzie meczowym znajduje się dodatkowo jeden rezerwowy. Drużyna ma zaledwie 12 sekund na przeprowadzenie akcji, co wymusza szybkie tempo.
– To jest pokolenie Jordana i Kobiego. Widzimy tu zarówno nastolatków, jak i 40-latków. To jest możliwe tylko w tej dyscyplinie. Wystarczą tylko piłka i kosz, do tego muzyka – nie znajdziemy tego nigdzie indziej, to jedna wielka impreza koszykarska – wyjaśnia Kamil Chanas, współorganizator turnieju.

ŁĄCZENIE POKOLEŃ
Standardowe rzuty z gry są warte 1 punkt, a rzuty zza łuku liczą się za 2 punkty. Mecz trwa 10 minut lub kończy się wcześniej, jeśli jedna z drużyn zdobędzie 21 punktów. W przypadku remisu po 10 minutach o wygranej decyduje zdobycie 2 punktów w dogrywce.
– Nazywamy się „House of Pain”, bo w wielu miejscach nas boli, ale miłość do tej gry nas odmładza i tanio skóry młodym dziś nie sprzedamy. Kondycja jest tu ważna, ale my mamy doświadczenie – zaznacza Grzegorz Łotysz, zawodnik ze Słupska.

MIŁOŚĆ DO KOSZYKÓWKI
Za organizację wydarzenia odpowiadają Miasto Słupsk oraz Paweł Leończyk – były reprezentant Polski i wielokrotny medalista mistrzostw kraju, który od lat działa bezinteresownie na rzecz promocji koszykówki w regionie. Gościem specjalnym turnieju był Kamil Chanas, były reprezentant Polski, wielokrotny medalista mistrzostw Polski oraz popularny twórca internetowy, który podczas turnieju wcielił się w rolę DJ-a.
Łukasz Kosik/puch








