Jesteśmy na siebie skazani. Powinniśmy być jako sąsiedzi bliskimi przyjaciółmi, a wszystko idzie w złą stronę – tak dr Janusz Marszalec, zastępca dyrektora Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku, ocenia aktualną sytuację w relacjach Polski i Ukrainy. To skutek nadania przez prezydenta Ukrainy imienia „Bohaterów UPA” jednej z jednostek wojskowych, a także reakcji na tę decyzję polskich polityków.
Jak podkreślił dr Marszalec, oprócz skutków gospodarczych czy politycznych, bardzo niepokojące są możliwe skutki społeczne.
– Napięcie między ludźmi może wzrastać. Obawiam się tego. Wielu moich znajomych, którzy posługują się językiem polskim z akcentem wschodnim, jest narażonych na przemoc, głównie słowną. Zdarzają się jednak przypadki agresji fizycznej – zaznaczył zastępca dyrektora Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku.
W czwartek zaczyna się Konferencja na rzecz Odbudowy Ukrainy w Gdańsku. Miał w niej uczestniczyć Wołodymyr Zełenski. Według nieoficjalnych informacji prezydent Ukrainy jednak nie przyjedzie do Gdańska.
Posłuchaj:
Kuba Kaługa/mk








