Tczew planuje stworzenie miejskiej spółki, która odpowiadałaby za organizację transportu autobusowego na jego terenie. Obecnie Tczew udostępnia także 10 swoich autobusów przewoźnikowi zewnętrznemu, który do floty wprowadził także 20 swoich maszyn.
Kiedyś takie przedsiębiorstwo funkcjonowało, ale zostało zlikwidowane. – Gdybyśmy zdecydowali się na to rozwiązanie do miejskiej kasy z dwudziestu milionów złotych wydatkowanych rocznie na komunikację wracałoby półtora miliona złotych – przekonuje Łukasz Brządkowski, prezydent Tczewa.
– Ja doskonale pamiętam, kiedy Tczew posiadał swój własny Zakład Komunikacji Miejskiej. Posiadał własne autobusy, własną bazę i kierowcy byli pracownikami, tak można naprawdę powiedzieć, Urzędu Miejskiego w Tczewie – dodaje.
Brządkowski twierdzi, że „posiadanie własnej komunikacji miejskiej jest niezbędne”. – Ponieważ my, zlecając to zadanie firmie zewnętrznej, de facto pokrywamy nie tylko koszty funkcjonowania samej komunikacji miejskiej, ale płacimy także za różne rzeczy dodatkowe związane chociażby nawet z tym zyskiem, który ta spółka musi oczywiście osiągać – mówi.
Pomysłem na utworzenie miejskiej spółki transportowej tczewscy radni zajmą się na październikowej sesji Rady Miasta.
Filip Jędruch/SG








