Po 69 dniach i przebiegniętych prawie czterech tysiącach kilometrów ultramaratończyk Artur Kujawiński zakończył w Sopocie próbę ustanowienia rekordu Guinnessa w samotnym biegu dookoła polskich granic bez wsparcia z zewnątrz.
Jak opowiada biegacz zdarzały się poważne kryzysy, dni bez jedzenia i spania, ale siła walki zwyciężyła.
(Fot. Radio Gdańsk/Sebastian Kwiatkowski)
BEZ JEDZENIA, PICIA I W DESZCZU
– Mówiłem, że dam radę. Jestem przeszczęśliwy i spełniony. Można powiedzieć, że to efekt 30 lat marzeń i ośmiu lat bardzo ciężkich treningów. Chyba nikt nie wierzył, że jest to możliwe. Jestem pierwszym Polakiem, który obiegł Polskę wzdłuż granic dokładnie, zaliczając wszystkie sześć trójstyków, i to mimo wprowadzonego stanu wyjątkowego. Wróciłem, jestem cały i zdrowy, nic złego mi się nie stało. Ale przyznam, że przeżyłem wszystko to, co można oglądać w filmach o przetrwaniu. Kryzysów było dużo, ale nigdy nie zwątpiłem, że dotrę. Zdarzało mi się jeść kukurydzę z pola i biec 15 godzin bez jedzenia i picia lub kilka dni w deszczu. Ale przetrwałem – opowiadał na mecie u stóp sopockiego molo.
(Fot. Radio Gdańsk/Sebastian Kwiatkowski)
Wyczyn Polaka w ramach projektu Run Around Poland weryfikować będzie teraz komisja rekordów Guinnessa. Jak mówi Kujawiński, Run Around Poland to nie tylko pierwszy w historii samotny bieg dookoła polskich granic, ale także najdłużej trwający projekt biegowy w kraju.
Sebastian Kwiatkowski/raf