Sytuacja w ochronie zdrowia, policji i oświacie. Rzecznik „Solidarności”: samowola na rynku pracy się pogłębia

Podczas spotkania zespołu trójstronnego z ministrem zdrowia ustalono nowe stawki minimalnych wynagrodzeń w ochronie zdrowia. Co dokładnie „Solidarności” udało się uzyskać? Dlaczego tylko część pracowników policji otrzyma podwyżki wynagrodzenia? Między innymi o tym mówił na antenie Radia Gdańsk Marek Lewandowski, rzecznik prasowy Komisji Krajowej NSZZ „Solidarność”, który był gościem Olgi Zielińskiej.

Rozmawiano m.in. na tematy związane z podwyżką pensji dla pracowników budżetówki oraz z apelem do europarlamentarzystów, aby ci, wbrew stanowisku polskiego rządu, zagłosowali za dyrektywą o europejskiej płacy minimalnej.

– Jeśli chodzi o zmianę wynagrodzeń w ochronie zdrowia, to jest to przede wszystkim konsekwencją ustawy, która została wynegocjowana kilka lat temu, a która dotyczy minimalnych wynagrodzeń pracowników medycznych i niemedycznych. W tej chwili wszelkie negocjacje odbywają się bezpośrednio w ramach tej ustawy. A więc sytuacja jest już dzisiaj uporządkowana, to nie są takie relacje, które kiedyś były, gdy każda grupa zawodowa wyrywała swoje, gdy często każda mająca większą siłę przebicia uzyskiwała dla siebie bardzo duże podwyżki kosztem innych grup zawodowych, przede wszystkim tych, bez których jednostki zdrowia nie mogą funkcjonować, jak technicy, salowe i cała rzesza pracowników szpitali – wyjaśniał Marek Lewandowski.

Przypomniano także, że zapowiedziane są podwyżki dla policjantów, strażaków i funkcjonariuszy straży granicznej. Od 1 stycznia 2022 roku funkcjonariusze służb podległych MSWiA otrzymają miesięcznie więcej o 500 zł na rękę. Podwyżek nie dostaną natomiast pracownicy cywilni policji.

– To jest sprawa bardzo poważna, bo z jednej strony słyszeliśmy na konferencji ministra Mariusza Kamińskiego, że trwają negocjacje, ale niestety takie negocjacje nie trwają. Pracownicy cywilni policji są więc bardzo rozgoryczeni. To też jest sytuacja zupełnie kuriozalna, bo policja nie może funkcjonować bez pracowników cywilnych, którzy stanowią bardzo dużą część resortu czy służby. Ciężko przecież sobie wyobrazić, żeby policjant pojechał na zgłoszenie, jeśli dyżurny nie odbierze telefonu i go tam nie skieruje. A o takich pracownikach między innymi mówimy. „Solidarność” pracowników cywilnych policji jest zdeterminowana do podejmowania akcji. Z tego, co mi wiadomo, będą wchodzić w spory zbiorowe. Oczywiście my te działania będziemy wspierać, są na to zarówno odpowiednie fundusze, jak i zaplecze merytoryczne. Nasi eksperci są do dyspozycji. Ale wszystko zależy oczywiście od „Solidarności” pracowników cywilnych policji, czekamy na ich decyzję – tłumaczył Marek Lewandowski.

Z proponowanych podwyżek wynagrodzeń nie są również zadowoleni nauczyciele. Oświatowa „Solidarność” wysłała nawet list do premier Beaty Szydło z apelem o wywiązanie się ze złożonej wcześniej obietnicy.

– Przypomnę, o co chodzi. W kwietniu 2019 roku, gdy w oświacie zaczynały się potężne strajki grożące nieprzeprowadzeniem matur, „Solidarność” podpisała porozumienie z bardzo solidną reprezentacją rządu, w której znaleźli się: wicepremier Beata Szydło, minister edukacji Anna Zalewska, minister pracy, rodziny i polityki społecznej Elżbieta Rafalska, ale też nadal urzędujący Michał Dworczyk, szef Kancelarii Prezesa Rady Ministrów. A więc rząd bardzo poważnie do tego poszedł, umowa została podpisana i do dnia dzisiejszego nie została zrealizowana. Podstawowym elementem porozumienia był zapis dotyczący zmiany systemu wynagradzania, czyli powiązania wynagrodzeń nauczycielskich ze średnią krajową. Zawsze opowiadamy się za tym, żeby odnosić różne wskaźniki do realnych rzeczy, które funkcjonują na rynku. Przeciętne wynagrodzenie, które jest wynikową płac, jest takim wskaźnikiem. Dlatego chcemy do tego odnosić minimalne wynagrodzenie, ale też chcielibyśmy w tym przypadku uzależnić od tego pensje nauczycieli. Najpierw zwróciliśmy się do premiera Mateusza Morawieckiego, ale od 12 października nam nie odpowiedział, więc zaczęliśmy zwracać się do sygnatariuszy tego porozumienia. Myślę, że niebawem będziemy mogli ogłosić postęp w tej sprawie. Dziś to jeszcze nie jest potwierdzone, ale myślę, że już za kilka dni będziemy mogli dać pozytywny sygnał – mówił Marek Lewandowski.

Kolejnym tematem, poruszonym w audycji, było to, że „Solidarność” wysłała list do europarlamentarzystów, aby ci wbrew stanowisku polskiego rządu zagłosowali za dyrektywą o europejskiej płacy minimalnej.

– Dokładnie chodzi o dyrektywę o adekwatnych wynagrodzeniach, która ma dwa główne komponenty. Jeden to europejska płaca minimalna. Tu nie chodzi o to, żeby w całej Europie była taka sama, bo to jest niemożliwe, ale żeby w każdym kraju stanowiła 50 proc. ich przeciętnego wynagrodzenia. Polska już taki wskaźnik ma, więc niczego nie traci, natomiast inne gospodarki, które musiałyby do tego dociągnąć, musiałyby wykonać sporą pracę, bo w wielu krajach tak nie jest. I polski rząd powinien być tym zainteresowany, bo to zmniejsza ich konkurencyjność, a zwiększa naszą wobec tamtych gospodarek. To jeden z elementów, których się domagamy. Drugi dotyczy wzmocnienia układów zbiorowych, rokowań zbiorowych. Bo w Europie mamy sytuację taką, że jest coraz większy dyktat wielkich, międzynarodowych koncernów, szczególnie tych korporacji, które mają już charakter dawno ponadnarodowy. I tak naprawdę nie ma z kim rozmawiać. Ta samowola na rynku pracy się pogłębia, natomiast coraz więcej pracowników jest pozbawionych możliwości wpływania na swoje wynagrodzenia. Będą dwa głosowania: jedno jest w Radzie Europy, już za chwilę. Wydaje się, że tam powinno zostać przegłosowane zgodnie z naszymi oczekiwaniami. Natomiast drugie głosowanie będzie w europarlamencie i dlatego zwróciliśmy się z apelem skierowanym szczególnie do europarlamentarzystów Zjednoczonej Prawicy, aby zagłosowali wbrew stanowisku rządu, które jest dla nas niezrozumiałe, bo ono jest ze wszech miar korzystne i dla Polski w stosunku do innych gospodarek, i dla unijnego rynku pracy. Unijny rynek pracy jest oderwany od innych segmentów, takich jak ekonomia czy gospodarka. Mamy swobodny przepływ kapitału, mamy swobodę działalności gospodarczej, natomiast rynek pracy ciągle jest rozdrobniony, podzielony, wykazuje ogromne dysproporcje. I ta dyrektywa idzie w kierunku wreszcie unifikowania tego. Stąd nasz apel, stąd nasze działania. Lobbujemy, żeby te dyrektywy przeszły, żeby te projekty stały się prawem stanowionych. I myślę, że to będzie bardzo korzystne przede wszystkim dla naszej pozycji na unijnym rynku – dodał Marek Lewandowski.

 

raf

Zwiększ tekstZmniejsz tekstCiemne tłoOdwrócenie kolorówResetuj