W PKO BP Ukraińcy mogą wymienić hrywny na złotówki. Jakie obowiązują zasady i limity?

(Fot. Radio Gdańsk/Marta Włodarczyk)

Dziesięć tysięcy hrywien na osobę – tyle maksymalnie mogą wymienić na złotówki obywatele Ukrainy w 52 wybranych oddziałach PKO Banku Polskiego. Docelowo placówek z takimi uprawnieniami ma być 100.

Jedna osoba może dokonać wymiany więcej niż raz, ale łączna wartość nie może przekroczyć dziesięciu tysięcy hrywien. Nabyć złotówki mogą osoby, które ukończyły 18 lat. Zgodnie z aktualnym kursem wartość jednej hrywny odpowiada 14 groszom.

– Zasady wymiany przyjmowania hrywien przez oddziały PKO Banku Polskiego są oparte o limit wymiany na osobę dorosłą, który aktualnie wynosi dziesięć tysięcy hrywien. Przyjmowane będą banknoty o nominale 100, 200, 500 i 1000 hrywien. Osoba wymieniająca walutę musi wylegitymować się ukraińskim dowodem osobistym wydanym po 2016 roku, tak zwanym paszportem wewnętrznym, albo paszportem zagranicznym – mówi Bartosz Błaszczyk, dyrektor Biura Klienta Podstawowego w PKO Banku Polskim.

KURS BĘDZIE SIĘ ZMIENIAŁ

Bartosz Błaszczyk dodaje, że przeliczenie następuje po kursie ustalonym przez Narodowy Bank Polski, który będzie aktualizowany raz w tygodniu.

– Jeżeli klient ma już konto w PKO Banku Polskim, środki mogą trafić bezpośrednio na nie po złożeniu odrębnej dyspozycji. Dla osób przybywających z Ukrainy proponujemy otwieranie PKO Konta Bez Granic, które dla nowych klientów jest bezpłatne przez 12 miesięcy od dnia zawarcia – dodaje.

W każdym z oddziałów wydzielone są dodatkowe stanowiska przeznaczone wyłącznie do obsługi osób wymieniających hrywny, aby uniknąć zakłócenia normalnego ruchu obsługi.

DUŻA KOLEJKA OCZEKUJĄCYCH

W Gdańsku wymiany można dokonać w oddziale drugim PKO Banku Polskiego przy Ulicy Marynarki Polskiej. Od rana przed oddziałem ustawiła się spora kolejka oczekujących.

– Teraz czekam, żeby wymienić hrywny na złote. Jak zaczęła się wojna, nikt nie miał pieniędzy. W sklepie nie można było kupić niczego za gotówkę – mówi jedna z czekających w kolejce Ukrainek.

– Wielu ludzi ma problem, bo przyjechali tylko z papierowymi hrywnami. Teraz mogą wykorzystać je na produkty pierwszej potrzeby – dodaje napotkana mieszkanka Gdańska.

Marta Włodarczyk/MarWer

Zwiększ tekstZmniejsz tekstCiemne tłoOdwrócenie kolorówResetuj