– Wiadomo jakie były nastroje w kraju, wróg był jeden, a była to władza i system, mówił w Radiu Gdańsk w przeddzień rocznicy wprowadzenia stanu wojennego Piotr Falk, jeden z najmłodszych internowanych w tym okresie. Swoimi wspomnieniami dzielili się w radiu Gdańsk także muzyk Jarosław Janiszewski i reżyser Yach Paszkiewicz. – W momencie internowania miałem już skończone 18 lat, ale odbieram to jako chichot historii. Byłem w tym czasie młokosem, który miał rok do matury, a do polityki swobodne podejście. Wiadomo jakie były wtedy nastroje w kraju, wróg był jeden, a była to władza i system. Mój „błąd” polegał na tym, że jako ten głodny świata młody człowiek przez czysty przypadek zostałem wciągnięty w tryby historii. W naszym kręgu znajomych, wszyscy regularnie bywali pod stocznią na demonstracjach i tak to się zaczęło, mówił Piotr Falk.
Jarosław Janiszewski 13 grudnia zastanawiał się dlaczego w środku audycji wyłączono radio. – Zapamiętałem ten dzień w sposób szczególny, ponieważ nagrywałem audycje Polskiego Radia gdy prezentowano jakąś płytę i nagle o północy zniknął sygnał. Byłem zdziwiony, bo wszystko nagle ucichło a rano pojawił się Jaruzelski ze swoim przemówieniem. Rano mnie matka obudziła, mówiąc żebym wstawał, bo jest wojna. Wyglądało to naprawdę bardzo niebezpiecznie. Gość Tomasza Olszewskiego przyznał, że dzisiaj często zapomina się o powadze tego wydarzenia. – Nagle to wszystko jest obok ciebie. W Gdańsku stoi wojsko, a ty jesteś w środku wydarzeń, było to naprawdę dziwne. Z jednej strony wiedzieliśmy, że Rosjanie nie weszli, ale straszono nas i pojawiło się hasło „wojna”.
Yach Paszkiewicz przebywał w tym czasie w wojsku i zapamiętał, że ogłoszenie stanu wojennego zszokowało wszystkich. – Malowałem tego dnia jakieś plansze z wojskowymi i pamiętam tę straszna sytuację. Była sobota wieczór, więc wszyscy oczywiście dobrze się bawili. Siedzieli przy telewizorze, niektórzy grali w karty i nagle o pierwszej w nocy nastąpił alarm. Zagonili nas wszystkich do garaży, a po trzech godzinach w mrozie zaprowadzono nas do stacji telewizyjnej i koło 4 rano włączono Jaruzelskiego. Wszyscy wysłuchali tego przemówienia i dwóch oficerów po prostu się poryczało. Jeden z nich był straszny, bo jak szliśmy na pokoje kompanijne, stanął w rozkroku i powiedział „Wiecie, że jeżeli ktoś teraz mi podskoczy, to będę mógł go zabić”, zapamiętałem to sobie do końca.
Posłuchaj całej audycji:
as/mat







