Zapach dymu unoszący się nad podwórkiem potrafi powiedzieć więcej niż najlepsza reklama sklepowej wędliny. Wędzenie kiełbasy to nie jest żadna magia ani przemysłowa taśma – to cierpliwość, ogień i kawałek dobrego mięsa. Coraz więcej osób wraca dziś do domowych sposobów, bo chce wiedzieć, co naprawdę ląduje na talerzu. Na Żuławach Gdańskich takie rzeczy wciąż robi się bez wielkiej filozofii – po prostu porządnie.
O wędzeniu w warunkach rzemieślniczych, na własny użytek, Mateusz Czerwiński rozmawia z rolnikiem i sołtysem Przejazdowa, Januszem Sampolskim.
Posłuchaj audycji:
am





