Panuje szczyt zachorowań na grypę, do szpitali trafia coraz więcej dzieci. Co może zaniepokoić rodzica i dlaczego trzeba podejmować decyzję o hospitalizacji? Między innymi na to pytanie odpowiedziała Małgorzata Paszkowicz, lekarz specjalista pediatra, prezes Szpitala Dziecięcego Polanki w Gdańsku. Rozmowę prowadziła Joanna Matuszewska.
Jak wyjaśniała Małgorzata Paszkowicz, do Szpitala Dziecięcego Polanki w Gdańsku trafiają dzieci w różnym wieku.
– Od początku roku zanotowaliśmy już prawie 180 hospitalizacji związanych z grypą przede wszystkim typu A, ale również B. Chorych na grypę dzieci jest coraz więcej. Jesteśmy w szczycie, jednak nie traćmy czujności. Na początku marca wciąż może panować szczyt – podkreślała.
GORĄCZKA, ODWODNIENIE, ZMIANA ZACHOWANIA
Prezes Szpitala Dziecięcego Polanki mówiła, że dzieci najczęściej trafiają do placówki z objawami bardzo podobnymi do tych, które występują u dorosłych.
– U niemowląt występuje najczęściej gorączka, niepokój, niechęć do jedzenia. W przypadku starszych dzieci rodzice sami zauważają objawy. Są marudne, podczas gorączki zachowują się inaczej, a wysoka temperatura nie spada mimo podawania leków przeciwgorączkowych. W związku z tym zaniepokojeni rodzice zgłaszają się najpierw do lekarza podstawowej opieki zdrowotnej, który kieruje dziecko do szpitala. Często u niemowląt przy wysokiej gorączce dochodzi do odwodnienia. To podstawowy powód przyjęcia. Kolejnym powodem są powikłania – tłumaczyła Paszkowicz.
Jak dodała, dzieci starsze są łatwiejsze do diagnostyki, bo zgłaszają bóle mięśniowe lub złe samopoczucie. Niemowlę z kolei każdą swoją chorobę okazuje bardzo podobnie, dlatego czujność rodzica jest niezwykle istotna.
Posłuchaj:
aKa





