O wielkim szczęściu mogą mówić mieszkańcy bloku w Lęborku. Przez jednego z lokatorów ich budynek o mały włos nie stanął w ogniu. W ostatniej chwili udało się zapobiec tragedii.
– Funkcjonariusze lęborskiej patrolówki jako pierwsi dojechali na miejsce zdarzenia. Spod drzwi mieszkania wydobywał się gęsty dym i słychać było donośny dźwięk czujnika czadu. Drzwi były zamknięte na klucz i nikt nie reagował na wezwania do ich otwarcia. Policjanci podjęli decyzję o ich wyważeniu. Mieszkanie było mocno zadymione, na kuchence stały tlące się naczynia. Mundurowi wyłączyli dopływ gazu i przystąpili do sprawdzania wszystkich pomieszczeń. W pokoju znaleźli śpiącego 69-latka – wyjaśniła asp. szt. Marta Szałkowska, oficer prasowy Komendy Powiatowej Policji w Lęborku.
Po obudzeniu i wyprowadzeniu mężczyzny z zadymionego mieszkania, jeszcze przed przyjazdem straży pożarnej policjanci przeprowadzili ewakuację wszystkich mieszkańców budynku. 69-latek tłumaczył, że usnął w trakcie podgrzewania obiadu. Nie był świadomy zagrożenia do momentu, w którym został obudzony przez policjantów. Badanie wykazało, że miał w organizmie ponad promil alkoholu. Policjanci wystawili mu wezwanie do stawiennictwa w komendzie w charakterze osoby podejrzanej o wykroczenie spowodowania zagrożenia pożarowego. W zdarzeniu nikt nie ucierpiał.
Łukasz Kosik/mk








