Naukowcy i przyrodnicy są zaniepokojeni projektem „Programu ochrony brzegów morskich” przygotowanym przez Ministerstwo Infrastruktury. Ich zdaniem to prosta kontynuacja programu opracowanego za poprzednich rządów. Dobiegają końca konsultacje społeczne w tej sprawie.
Krytyczne stanowisko wobec projektu wystosował między innymi Instytut Oceanologii Polskiej Akademii Nauk.
– Grzechem pierworodnym tego projektu jest to, że on od razu zakłada, że całe polskie wybrzeże będzie chronione przed erozją. Szczegółów do dyskusji, polemiki jest bardzo dużo wewnątrz tego dokumentu. Natomiast najważniejsza jest ta pierwsza strategiczna deklaracja. Od dobrych kilkunastu lat, jak nie dawniej, na świecie, a na Bałtyku w szczególności, obowiązuje taka zasada – na Bałtyku to jest tak zwana rekomendacja Konwencji Helsińskiej, HELCOM z 1995 roku – która mówi o tym, że należy zachować naturalne procesy brzegowe wszędzie tam, gdzie one nie zagrażają infrastrukturze krytycznej, czyli istotnym dobrom typu port, miasto, jakaś elektrownia jądrowa – wskazuje profesor Jan Marcin Węsławski, dyrektor instytutu w Sopocie.
Podkreśla, że wszędzie tam, gdzie nie ma infrastruktury krytycznej, należy dać działać naturze, ponieważ „walka ze zjawiskami takimi jak huragany, wiatry, erozja, falowanie jest absurdem”.
Z Janem Marcinem Węsławskim rozmawiał Kuba Kaługa:
oprac. puch





