Polacy akceptują oszustwa finansowe, wynika z sondażu Związku Przedsiębiorstw. Specjaliści analizują

W audycji „Ludzie i Pieniądze” goście Iwony Wysockiej – Artur Kiełbasiński, redaktor naczelny „Dziennika Bałtyckiego” i Roman Walasiński, prezes zarządu Swissmed Centrum Zdrowia – odnieśli się do sondażu Związku Przedsiębiorstw, według którego 45 proc. Polaków akceptuje nieetyczne zachowania finansowe.
Artur Kiełbasiński zauważył, że wyniki sondażu nie są aż tak druzgoczące, jak mogłoby się wydawać na pierwszy rzut oka.

– Jeżeli znalazło się dwa proc. osób, które uważają, że nie trzeba oddawać długów, to nie jest zły wynik. Powiedzmy odwrotnie: 98 proc. osób uważa, że trzeba je oddawać. Mnie w tych badaniach i w ogóle w zachowaniach Polaków zastanawiają przede wszystkim kwestie związane z tym, czy powinno się na przykład płacić alimenty albo ukrywać majątek. Widzę zmianę, która nastąpiła w ostatnich latach. Jeszcze dekadę temu to, że ktoś nie chce płacić alimentów, było prawie normalne. Przepraszam za określenie, ale było na to przyzwolenie społeczne. Pracodawcy często dawali pieniądze do ręki właśnie po to, żeby pracownik nie płacił alimentów – podkreślał.

Z kolei Roman Walasiński twierdził, że statystyki są szokujące, ale powinno się podzielić je na dwie grupy. – Pierwsza dotyczyłaby stosunku badanych do państwa, a druga do relacji „klienckich”. Jeśli chodzi o unikanie moralności wobec państwa, to mamy zachowania mało etyczne, ale spotykaliśmy się z nimi przez lata. Przykłady to uchylanie się od płacenia podatków, drobne oszustwa na zasadzie unikania ufiskalnienia pewnych czynności i tak dalej. Druga sfera jest związana z relacjami pomiędzy ludźmi. Unikanie pewnej odpowiedzialności jest dość naturalnym zachowaniem w sytuacji, gdy jest się dłużnikiem – wskazywał.

Komentarze


Zwiększ tekstZmniejsz tekstCiemne tłoOdwrócenie kolorówResetuj