Czy wzrost sprzedaży detalicznej oddala widmo kryzysu? Eksperci wskazują na decydujące czynniki

(fot. Radio Gdańsk)

Dane ze sprzedaży detalicznej pozytywnie zaskoczyły. Czy widmo kryzysu się oddala? Polska się starzeje, ale sytuacja mieszkaniowa jest najlepsza od lat. Jaka czeka nas przyszłość? O tym w audycji „Ludzie i Pieniądze” Iwona Wysocka rozmawiała z Grzegorzem Pellowskim, trójmiejskim piekarzem, mistrzem cukiernictwa, oraz Pawłem Dołkowskim, prezesem Pomorskiego Hurtowego Centrum Spożywczego Renk.

– W roku przedcovidowym obroty nam rosły bardzo szybko. Covid spowodował ogromne zachwianie na rynku, wszystko poszło pionowo w dół. Teraz to się pomalutku odbudowuje, ale i tak sytuacja jest bardzo zła. Każdy przedsiębiorca bacznie obserwuje, co się dzisiaj dzieje. Przyjdzie grudzień, styczeń, luty, a to są tragiczne miesiące. Na to się nałożą ogromne podwyżki cen prądu i gazu. Rozmawiamy w gronie przedsiębiorców o tym, co będzie i każdy bardzo czarno to widzi. To bardzo mocno dotknie niektóre firmy. My już wiemy, że parę piekarń w Gdańsku będzie się zamykać ze względu na ceny energii – powiedział Grzegorz Pellowski.

– Kilka czynników przełożyło się na wzrosty w sprzedaży detalicznej. Jesteśmy narodem mądrym, który wyciąga wnioski ze swojej historii. Mamy doświadczenia i wiemy, że w sytuacjach kryzysowych należy oszczędzać. Mamy świadomość, że nasze rachunki w najbliższym czasie wzrosną. To powoduje, że zaczęliśmy oszczędzać, więc ceny zaczęły się stabilizować. Mamy też imigrantów wojennych zza wschodniej granicy, którzy zwiększyli liczbę obywateli. Oni napędzają popyt. Widzimy też po danych z GUS-u, że produkty pierwszej potrzeby stają się najważniejsze. Produkty drugiej potrzeby – sprzęt RTV, samochody, inne dobra trwałe – schodzą na dalszy plan – zauważył Paweł Dołkowski.

am

Komentarze


Zwiększ tekstZmniejsz tekstCiemne tłoOdwrócenie kolorówResetuj