Eksperci o propozycjach UE dotyczących rynku mieszkaniowego: zmiany dosięgają najbiedniejszych

Obecnie na rynku mieszkaniowym jest bardzo drogo. Polacy mają utrudniony dostęp do własnego „M”. Może tani kredyt 2 proc. to nieco zmieni, ale w związku z finansowaniem zakupu mieszkań szykują się dość kontrowersyjne zapisy, związane z dyrektywą o efektywności energetycznej budynków. Ta dyrektywa jest nowelizowana w Unii Europejskiej. W efekcie po 2030 roku osoby kupujące na kredyt starszy dom lub mieszkanie mogą spodziewać się wyższego oprocentowania. Dlaczego? Bo jest przepis skłaniający banki do różnicowania kosztów kredytów w zależności od klasy energetycznej budynku, ustalonej według nowej unijnej skali. Na te tematy Iwona Wysocka w programie „Ludzie i Pieniądze” rozmawiała z Robertem Raszczykiem, dyrektorem Brands Polska, oraz Romanem Walasińskim, wieloletnim menadżerem w ochronie zdrowia.

Jeśli będziemy chcieli kupić najtańsze mieszkanie na rynku, bo tylko na takie będzie nas stać i na takie będziemy mieli zdolność kredytową, to pewnie będzie ono stare i niedoinwestowane, nie będzie spełniało norm efektywności energetycznej, to bank będzie miał obowiązek udzielić nam kredytu droższego niż w przypadku, gdy będziemy nabywać nowe mieszkanie, z rynku pierwotnego, spełniające normy efektywności energetycznej. Jakie zatem taki zapis może wywołać skutki na polskim rynku? – pytała prowadząca program.

-: Wydaje się, że skutki będą wielorakie. Życie gospodarcze nie znosi luk, możemy więc mieć do czynienia z pewnym przyspieszeniem w zakresie remontów. Nikomu nie będzie się opłacało sprzedawać starego domu bez ulepszeń, które spowodują, że ta cena będzie niższa. W związku z powyższym ja przewiduję, że będzie to jakiś impuls ekonomiczny, gospodarczy w kierunku remontowania domów i mieszkań mających stać się za jakiś czas przedmiotem obrotu. I pewnie banki znajdą jakiś sposób, aby tę formułę ubrać w kredytowanie – argumentował Roman Walasiński.

– Potwierdza się ta dewiza, że tego typu zmiany dosięgają tych najbiedniejszych. Gdy ktoś biedny potrzebuje wziąć kredyt, to jest on dla tej osoby o wiele wyżej oprocentowany niż dla kogoś, kto posiada środki i chce zaciągną pożyczkę w celach inwestycyjnych. Ta druga osoba jest dużo bezpieczniejsza dla banku, więc kredyt dla tej osoby jest o wiele tańszy. Jest to oczywiście powiązane z pakietem Fit for 55 i ruchem typowo proekologicznym. Z jednej strony dla naszych przyszłych pokoleń to jest oczywiście bardzo ważna sprawa, abyśmy żyli w czystym środowisku, energooszczędnie i aby polepszyć dla przyszłych pokoleń to, co nas truje i jest niezdrowe. Z drugiej strony wiąże się to z naprawdę dużymi kosztami oraz z dużymi i nagłymi zmianami. Mam wrażenie, że regulator w pewnym momencie gdzieś zaspał, że przez bardzo długi czas traktowano te sprawy po macoszemu i wyrażano cichą zgodę na to, żeby tak, a nie inaczej, to robić. Teraz próbujemy bardzo szybko naprawić te błędy, a tego nie da się naprawić w szybki sposób; to kwestie, które niestety trwają – mówił z kolei Robert Raszczyk.

raf

Komentarze


Zwiększ tekstZmniejsz tekstCiemne tłoOdwrócenie kolorówResetuj