Niemiecki poeta Jan Wagner nie znosi „wierszy kaznodziejskich”. A jaką poezję ceni?

(Fot. Wikimedia Commons)

W audycji „Po Pierwsze Wiersze” Tadeusz Dąbrowski rozmawiał z niemieckim poetą Janem Wagnerem, który niedawno przekroczył 50. rok życia, a w swoim kraju już uchodzi za klasyka.

Wagner zadebiutował w 2001 roku zbiorem wierszy „Probebohrung im Himmel”, a ostatni jak dotąd jego tom nosi tytuł „Der verschlossene Raum. Beiläufige Prosa” i ukazał się w 2017 roku. Lista zdobytych przez niego nagród jest dłuższa niż większość napisanych wierszy. W przyszłym roku zadebiutuje w Polsce – ukaże się tom poezji zatytułowany „Esej o komarach”.

Gość Tadeusza Dąbrowskiego wyznał w jednym z wywiadów, że nie znosi „retoryki w poezji”. W rozmowie z Tadeuszem Dabrowskim odniósł się do tamtej wypowiedzi. –  Zdaje się, że cała tradycja jest w dużym stopniu retoryczna, że retoryczność jest wpisana w jej naturę. Jak można wyzwolić się z retoryczności, pozostając zarazem w kulturze? Ta granica jest bardzo płynna. Retoryka rozumiana jako klasyczne zasady pięknego i skutecznego wysławiania się odgrywa oczywiście istotną rolę w pisaniu; cały ten arsenał środków poetyckich, którym dysponujemy, albo z którego istnienia zdajemy sobie sprawę, jest częścią naszego dziedzictwa. Jednak wiersz kaznodziejski jest czymś zupełnie innym; stoi za nim chęć naprawienia świata albo wytłumaczenia czytelnikowi czegoś, czego ten z pewnością jeszcze nie wie. Autor takiego wiersza ustawia się ponad swoim odbiorcą, popadając często w przemądrzalstwo albo politykę. Taka poezja jest dla mnie nieznośna; poezja, która rości sobie prawo do posiadania wiedzy, która nie jest udziałem odbiorcy, to nieporozumienie. Cenię wiersze, które wychodzą do czytelnika, patrzą mu prosto w oczy, bo przecież wszyscy jednak dużo wiemy o tym świecie i powinniśmy, także przy pomocy wierszy, dzielić się ta wiedzą, a przede wszystkim energią – wyjaśnił.

Poeta dystansuje się również wobec patosu. – Jest miejsce na wzniosłe gesty, ale zawsze jestem wobec nich podejrzliwy. Od jakiegoś czasu wyczuwa się w kulturze głód wzniosłego tonu, wielkiej wizji, czasem pokrywany ironią; możliwe, że patos powraca jakby bocznymi drzwiami, właśnie poprzez ironię. W najnowszej poezji zauważam tęsknotę za patosem, ale wyraża się ona raczej w formie trawestacji klasyków i cytatów z romantycznej poezji, na przykład z ód Fryderyka Hölderlina – wskazywał w audycji „Po Pierwsze Wiersze”.

Posłuchaj całej audycji:

MarWer

 

Komentarze


Zwiększ tekstZmniejsz tekstCiemne tłoOdwrócenie kolorówResetuj