Pracownicy Muzeum Stutthof w Sztutowie szukają autora bajki opisującej życie w obozie koncentracyjnym. Najprawdopodobniej był nim więzień, który trafił tam z Kaszub. Rękopis będzie jednym z elementów planowanej nowej wystawy stałej.
KSIĘŻNICZKA STRACIŁA MAMĘ, BO TAK ROZKAZAŁ CZAROWNIK
– To jedyny przykład literackiego przedstawienia dzieciom miejsca przetrzymywania więźniów. Jeden z nich napisał opowiadanie o księżniczce, której mamę zabrano do obozu – mówi kierowniczka działu zbiorów Bogusława Tartakowska. Językiem literackim, ale przystępnym dla dziecka opisano rzeczywistość obozową.- Najbardziej poruszające są fragmenty dotyczące wszystkich funkcjonariuszy. Komendanta porównywano do czarownika, ale na swych usługach ma całą masę biesów i czartów, a także olbrzymie pluskwy i kociska. Bajka kończy się szczęśliwie, bo rycerz uwalnia mamę, która wraca do swej córki – dodaje Bogusława Tartakowska.
TAK WYGLĄDA RĘKOPIS, KTÓRY TRAFI NA WYSTAWĘ STAŁĄ:
MOTYWY ZNANE Z HAFTU KASZUBSKIEGO
Opowiadanie napisano w notatniku. Do dziś zachowało się 19 kart zszytych sznurkiem, ale nie ma okładek. Rękopis znaleziono na terenie dawnego obozu lub w jego pobliżu. Otrzymał go od mieszkańców Stegny w 1959 roku dziennikarz wypoczywający tu na wakacjach. Przekazał go Głównej Komisji Badania Zbrodni Niemieckich w Polsce, a ta oddała w latach 90. Muzeum Stutthof. Teraz pracownicy szukają autora bajki. Najprawdopodobniej to mieszkaniec Kaszub, bo rękopis ozdobiony jest motywami haftu kaszubskiego.- Bajka najprawdopodobniej stanie się osią opowieści o dzieciach na nowej wystawie stałej. – Przygotowując scenariusz wystawy głównej trafiliśmy na problem, jak opowiedzieć o najmłodszych więźniach. Wtedy okazało się, że mamy w magazynie taki rękopis – mówi Ewa Malinowska, kierowniczka Działu Oświatowego w Muzeum.
Więcej o bajce w audycji „Zabytek – lubię to!”:
Marzena Bakowska/kh