Święto piłki nożnej w Chojnicach. Kuchta z Mikołajczakiem dają wygraną nad Wisłą

fot. Chojniczanka Chojnice/facebook.com/Chojniczanka

Nie było to może najpiękniejsze widowisko I-ligowe, ale liczy się efekt, a ten jest nadspodziewanie dobry. Chojniczanka choć oddała pole rywalowi, a przez ostatnie 10 minut grała w osłabieniu, utrzymała prowadzenie i pokonała Wisłę Kraków 1:0. Bohaterami spotkania Tomasz Mikołajczak, strzelec szóstego już gola w tym sezonie i bramkarz Mateusz Kuchta.

To miało być najważniejsze spotkanie jesieni dla Chojniczanki i było. Zwiastowały to szczelnie wypełnione trybuny, ładna oprawa najbardziej zagorzałych kibiców i utytułowany rywal, których w tej lidze wielu nie ma. Wisła Kraków to 13-krotny Mistrz Polski, najbardziej utytułowany klub XXI wieku w Polsce, dlatego też kopciuszek z Chojnic musiał czuć ciężar tego wydarzenia. Trener Tomasz Kafarski przed meczem zapowiadał, że okoliczności bardzo sprzyjały gospodarzom, wszyscy jego zawodnicy byli zdrowi i aż palili się do gry. Sentymenty na bok odłożył też David Niepsuj, który występował w Wiśle przez 1,5 roku, deklarujący że z pierwszym gwizdkiem zapomina o kolegach z Reymonta.

MIKOŁAJCZAK JAK WINO

Chojniczanka przetrzymała napór gości, umiejętnie wybroniła większość akcji, które Wisła sobie stworzyła, by sama zadać cios w drugiej połowie. W 55 minucie Boris Moltenis sfaulował w polu karnym Patryka Tuszyńskiego. Arbiter wskazał 11, którą na gola spokojnie i pewnie zamienił Tomasz Mikołajczak. Grający od dekady w Chojnicach snajper imponuje skutecznością, ma już w tym sezonie 6. trafień i jest ponownie czołową postacią swojej drużyny.

WISŁA W CZELUŚCI

Licznie zgromadzeni kibice na stadionie mogli drżeć o wynik w ostatnich minutach. Za drugą żółtą kartkę z boiska zszedł Mateusz Bartosiak i w efekcie ostatnie minuty wzmogły jeszcze emocje. Ostatnie słowo należało do bramkarza Mateusza Kuchty, który po bardzo trudnym strzale głową z bliskiej odległości Igora Łasickiego, wyciągnął się jak struna, zapobiegając utracie bramki. Chojniczanka wygrała więc arcyważny mecz i awansowała na 13. miejsce w tabeli. Z kolei Wisła spadła na 7. pozycję, choć przecież zaczęła sezon wybornie, będąc liderem po 5. kolejkach bez porażki na koncie. – Na gorąco nie będę podejmował żadnej decyzji. Wrócimy na spokojnie do Krakowa i zastanowimy się nad decyzjami – mówił na konferencji pomeczowej trener Jerzy Brzęczek. Jego drużyna  w ostatnich pięciu meczach przegrała czterokrotnie i z lidera za moment stanie się zespołem drugiej części tabeli. Biała Gwiazda ma 17-punktów, tylko o trzy więcej od rywala z Chojnic, co jeszcze kilka kolejek wstecz wydawało się niemożliwe.

Paweł Kątnik

Zwiększ tekstZmniejsz tekstCiemne tłoOdwrócenie kolorówResetuj