Grudzień to dla wielu trenerów czas odpoczynku, ale też intensywny czas edukacji. Marcin Poręba, który w Cartusii jest jednocześnie trenerem, koordynatorem i czynnymi piłkarzem, inspiracji szukał na ekskluzywnym stażu w Portugalii. Co znalazł i co wdroży w akademii, która objęta jest programem „Piłkarska Przyszłość z Orlenem”? O tym rozmawiamy w audycji Młodzi na Medal.
Trudno znaleźć punkty wspólne pomiędzy szkoleniem w Kartuzach i Lizbonie. Benfica może z pełnym przekonaniem chwalić się jedną z najlepszych akademii na świecie. Boisko dalej jest oczywiście trawiaste, a piłka okrągła, ale co rzeczywiście można przenieść z elitarnego poziomu na czwarty szczebel w Polsce?
– Chciałem po rundzie wykorzystać czas wolny na to, żeby doświadczyć piłki na najwyższym poziomie w wydaniu portugalskim – opowiada Marcin Poręba. – Spędziłem tam pięć dni, spojrzałem na piłkę z innej perspektywy i chciałbym pewne rzeczy wdrożyć do naszej akademii. Trzeba to robić stopniowo, powoli i systematycznie, bo tamtejsza piłka jest na zupełnie innym poziomie.
POSŁUCHAJ ROZMOWY Z MARCINEM PORĘBĄ:
Cartusia ma swoje ograniczenia – infrastrukturalne, budżetowe, ludzkie – ale ma też narzędzia, by sobie z nimi radzić. Wyposaża ją w nie między innymi program Piłkarska Przyszłość z Orlenem.
– Jesteśmy w programie od trzech lat i jest to bardzo dobra współpraca. Otrzymujemy dofinansowanie, dzięki któremu możemy zatrudnić większą liczbę trenerów do akademii. Dostaliśmy również sprzęt dla dzieciaków. Piłki, stożki, koszulki, które na przykład rozdawaliśmy przy okazji Mikołajek. To dla nas duże ułatwienie – zapewnia Poręba.
BRAKUJE BOISK
Sprzęt to jedno, ale trzeba mieć go jeszcze gdzie wykorzystać. To właśnie infrastruktura jest w Kartuzach największym problemem. – Największym utrapieniem jest nasze boisko. W tym sezonie, planując harmonogram, staraliśmy się zrobić to tak, żeby każdy rocznik miał chociaż raz w tygodniu trening na pełnej płycie. To jest ważne w piłce jedenastoosobowej. Często w akademiach jest tak, że na jednym boisku trenują jednocześnie cztery roczniki. Grają na małej przestrzeni, a po przejściu do starszego rocznika nie wiedzą, jak się poruszać po większej przestrzeni – wyjaśnia Poręba.
Tymoteusz Kobiela





