Siatkarze Trefla nadal są niepokonani w Ergo Arenie. Ze Ślepskiem Malow Suwałki przegrywali 0:2, ale wygrali 3:2 po skutecznej pogoni i triumfie w fantastycznym tie-breaku. MVP meczu został Piotr Orczyk.
Trudno było poznać drużynę Energi Trefla, mając w pamięci to, jak wyglądała tydzień wcześniej w starciu z Asseco Resovią. System blok-obrona, który po tamtym meczu chwalił trener Mariusz Sordyl, tym razem funkcjonował na zupełnie innym poziomie, ale to niestety nie jest komplement. W pierwszym secie Gdańszczanie ani razu nie zapunktowali blokiem, w drugim zrobili to dwukrotnie. Ślepsk w drugiej odsłonie prezentował ten sam poziom, ale w pierwszej blokiem zdobył cztery punkty i właśnie czterema punktami wygrał pierwszy set – 25:21. W drugim wynik był taki sam, ale tym razem nie bloki, a błędy były istotniejsze. Gospodarze zepsuli cztery ataki.
POWRÓT DO GRY
Po dwóch setach wiadomo więc było, że obronić gdańską twierdzę będzie niezwykle trudno. Ale przecież Trefl w Gdańsku wygrywał po tie-breaku już cztery razy w tym sezonie. Trzeci set był bardzo wyrównany, choć początek znów należał do gości, ale Trefl błyskawicznie odrobił straty. Gra punkt za punkt toczyła się aż do 23:23. W końcówce dwie akcje na siatce zepsuł jednak Bartosz Filipiak i Trefl wygrał 25:23.
Fantastycznie Trefl zagrał w czwartym secie. 80 proc. skuteczności w ataku to coś, co nie zdarza się często. Gdańszczanie rozbili Ślepsk 25:14, a bohaterem tej części meczu był Paweł Pietraszko. Środkowy zdobył pięć punktów. Doszło do tie-breaka.
NIESAMOWITY TIE-BREAK
Pierwsze punkty przy własnej zagrywce Trefl zdobył w tie-breaku po tym, jak Asparuh Asparuhov pomylił się w ataku. Przy zmianie stron Gdańszczanie prowadzili 8:6, ale gra cały czas była bardzo zacięta. Po raz drugi break point Trefl wywalczył przy stanie 9:7, wyprowadzając kontratak, który zakończył Tobias Brand, i było 10:7. Ale wtedy punkt zdobył Filipiak, następnie zablokowany został Pietraszko, a asem serwisowym poprawił Honorato i już był remis 10:10.
W kolejnej akcji Alex Nasevich pomylił się w ataku i goście po raz pierwszy w tie-breaku wyszli na prowadzenie. Złą serię punktów przełamał w końcu Brand. Chwilę później było 13:13, a Nasevich znalazł się w polu zagrywki. Zamiast mocnej zagrywki postawił na flot, ale Gdańszczanie postawili blok i mieli piłkę meczową. Ślepsk tym razem odpowiedział, blok obił Filipiak. Asem serwisowym przewagę gościom dał Asparuhov i to oni mieli piłki meczowe. Trzy zmarnowali i Trefl znów przejął inicjatywę, bo po błędzie Filipiaka prowadził 18:17. Swoich szans nie potrafili jednak wykorzystać, doszło do remisu 20:20. Wtedy z lewego skrzydła fantastycznie zaatakował Orczyk, a w kolejnej akcji Nasevich dołożył as serwisowy i zakończył mecz. Trefl wygrał 22:20 i cały mecz 3:2.
Tymoteusz Kobiela





