Bez strachu przed mrozem i mistrzem. Piłkarze Lechii w Poznaniu przywitają wiosnę

(fot. Krzysztof Mystkowski / KFP)

Mrozy mają sięgać -15 stopni Celsjusza, ale radość z powrotu do gry po zimowej przerwie rozgrzewa. Tym bardziej, gdy naprzeciw stanie mistrz Polski. Ten sam, któremu w lipcu sam Tomas Bobcek strzelił trzy gole. Lechia przegrała jednak z Lechem, bowiem w 22 minuty – między 48. a 70. – straciła cztery gole.

Piłkarze Lechii jeszcze przed tygodniem trenowali w Turcji w temperaturze sięgającej 20 stopni. W sobotę w Poznaniu będzie o 30 mniej, ale trener John Carver jest w bojach z mrozami zaprawiony

– W ubiegłym roku w Lubinie podczas meczu z Zagłębiem woda zamarzła mi w butelce – przypomniał na przedmeczowej konferencji prasowej. –  Na pewno jest to ekstremalna pogoda i warunki będą trudne, ale dla obu zespołów. Miałem już jednak do czynienia z większymi mrozami. W 2009 roku, kiedy pracowałem w Toronto, odczuwalna temperatura wynosiła -27 stopni – wspomina.

Sama myśl o powrocie do ligowej piłki i meczu z Lechem wywołuje pozytywne wibracje. – Cieszę się, że wracamy do gry. Byliśmy na obozie w Turcji, gdzie świetnie pracowaliśmy nad kwestiami taktycznymi i fizycznymi. Naprawdę jestem zachwycony, jak zespół trenował i jak spisywał się w sparingach z wymagającymi rywalami. W zeszłym roku po zgrupowaniu w Turcji byliśmy w znakomitej formie i liczę, że uda nam się ją powtórzyć – dodaje szkoleniowiec.

NIE PLANUJEMY

Pytany o oczekiwania i punktowe symulacje na najbliższe mecze John Carver zachowuje dyskrecję. – To moje prywatne cele, które zostaną w mojej głowie. Trzeba pamiętać, jak futbol jest nieprzewidywalny, czego również dowiodła w poprzednim sezonie Lechia. Mam nadzieję, że dobrze rozpoczniemy tę rundę i będziemy oglądać taki sam zespół jak z ostatniego spotkania u siebie z Górnikiem Zabrze, które wygraliśmy 5:2 – wspomina.

BEZ KAPICIA I DIACZUKA

W meczu z Lechem zabraknie pauzującego za żółte kartki środkowego pomocnika Rifeta Kapicia oraz środkowego obrońcy Maksyma Diaczuka. – Diaczuk ma kontuzjowany bark i to jedyny minus zgrupowania w Turcji. Poza tym po urazie prawy obrońca Alvis Jaunzems jest delikatnie za grupą, a pozostali zawodnicy są zdrowi i gotowi do gry – ujawnia szkoleniowiec

W stolicy Wielkopolski nie wystąpią także dwaj nowi piłkarze – 21-letni skrzydłowy Igor Bambecki oraz młodszy o rok środkowy obrońca z Kosowa Indrit Mavraj. – Jeszcze w piątek powinniśmy otrzymać wszystkie dokumenty niezbędne do rejestracji Mavraja. Jeśli chodzi o Bambeckiego, to oczywiście trenuje z nami, ale jeszcze nie został zgłoszony do rozgrywek – przekazuje Carver.

O walorach i deficytach Lechii rozmawiali Włodzimierz Machnikowski i Paweł Kątnik:

Włodzimierz Machnikowski/kp

Zwiększ tekstZmniejsz tekstCiemne tłoOdwrócenie kolorówResetuj