Pokonanie PGE Startu Lublin miało być dla Energa Czarnych przepustką do włączenia się do walki o play-in tegorocznych rozgrywek Orlen Basket Ligi. Słupszczanie, mimo świetnej pierwszej kwarty i niezłej pierwszej połowy, przegrali z zespołem Wojciecha Kamińskiego 96-101. Czarnych pogrążył grający świetny mecz Liam O’Reilly – zdobywca 38 punktów, co było rekordowym wynikiem tego zawodnika w Orlen Basket Lidze. Start Lublin zwycięstwem nad Czarnymi przerwał czteromeczową serię przegranych.
Czarni zaczęli mecz w Lublinie naprawdę świetnie. Pierwsza akcja Tima Lambrechta – zwód, minięcie, wsad – może być ozdobą każdej kolejki ligowej. Słupszczanie nieźle bronili, ale przede wszystkim dzielili się piłką, szukali lepszych pozycji i wykorzystywali przewagi. 28 punktów w pierwszej kwarcie to wynik naprawdę świetny. Tyle, że na dobrą grę Czarnych trener PGE Startu Lublin Wojciech Kamiński spróbował odpowiedzieć obroną. Michał Krasuski naciskał na rozgrywających zespołu Ivicy Skelina, a gdy dołożył do tego zdobycze w ataku, lublinianie zaczęli wyprowadzać szybkie kontry i zniwelowali nawet kilkunastopunktową przewagę Energa Czarnych Słupsk.
Po drugiej kwarcie Czarni wciąż prowadzili, ale pozwolili uwierzyć gospodarzom, że przełamanie fatalnej serii czterech porażek z rzędu jest możliwe. O’Reilly trafiał rzuty z 8 metrów za 3 punkty, a to dawało mu pewność w ataku. Do tego mijał i trafiał mimo fauli, a w sumie w tym meczu trafił 12 z 19 rzutów z gry, wszystkie 9 rzutów wolnych i 5 z 10 rzutów za 3 punkty. Do dobrej gry rozgrywającego Lublinian podłączył się Jordan Wright, który zdobył 26 punktów, więc naprawdę niezła dużymi fragmentami gra Czarnych nie wystarczyła do zwycięstwa.
Zespół Ivicy Skelina musi mocno poprawić obronę. Strata w okolicach 100 punktów w takim meczu to zbyt dużo, by myśleć o włączeniu się do fazy play-off. Poraniony czterema porażkami z rzędu zespół Startu Lublin był idealną okazją, by Skelin zbudował zespół na walką o najlepszą ósemkę. Chorwat już nakłonił drużynę do szybszej, bardziej widowiskowej, przede wszystkim zespołowej i bardziej skutecznej gry w ataku. Takich Czarnych w ofensywie chce się oglądać.
Do 5 marca, do meczu z Twardymi Piernikami Toruń, Skelin ma czas, by poprawić obronę swojego zespołu. Bez tego Czarni dograją sezon, oglądając się, czy są bezpieczni, czyli powyżej 16. miejsca w tabeli. To chyba za mało jak na ambicje tego trenera, tego klubu i tej drużyny.
Przemysław Woś/am





