Krótko trwała misja Piotra Kołca w KP Starogard Gdański. Szkoleniowiec objął klub na początku lutego, by już po niespełna dwóch miesiącach zrezygnować z pracy po remisie z Chojniczanką II Chojnice. Były trener Resovii nie dogadał się z osobą decyzyjną w klubie.
Jeszcze kilka dni temu Piotr Kołc opowiedział na naszej antenie o celach zespołu, jakim miał być awans po barażach do III ligi. Starogardzianom zależy na powrocie na wyższy szczebel, czego dowodem transfery piłkarzy ogranych w lepszych niż IV liga i gaże, które kuszą zawodników nie tylko z naszego regionu.
Na początku sezonu KPS był uznawany za zespół spokojnie mogący walczyć o awans. Ówczesny trener Krzysztof Sobieraj tonował jednak zapędy, przekonując, że będzie to długofalowy projekt, który ma przynieść starogardzkiej piłce wiele chwil radości. 44-latek zrezygnował jednak z prowadzenia drużyny pod koniec września ubiegłego roku i wówczas tło było takie samo – to szkoleniowiec podjął decyzję o odejściu.
GORĄCY STOŁEK
Po nieco ponad pół roku sytuacja się powtarza. Piotr Kołc, który został zwolniony z II-ligowej Resovii 24 listopada, objał KPS 6 lutego. Jego podopieczni dobrze zainaugurowali wiosnę pokonując Sokół Bożepole 4:0, następnie przegrali na wyjeździe z Pogonią Lębork 0:2, a później pokonali Arkę II Gdynia 2:0. W kolejnym wyjazdowym meczu KPS zremisował z wysoko notowaną ekipą Chojniczanki II i właśnie po końcowym gwizdku rezultat ten został uznany za niesatysfakcjonujący. Szkoleniowiec otrzymał ultimatum przed środowym meczem z Gryfem Słupsk, co skłoniło go do rezygnacji z posady.
Paweł Kątnik








