Pogłębia się kryzys w Operze Bałtyckiej. Pracownicy nie wykluczają strajku
Możliwość strajku ma związek z zapowiadanymi przez dyrekcję zwolnieniami, oskarżeniami o łamanie praw pracowniczych oraz złą sytuacją finansową placówki.
Możliwość strajku ma związek z zapowiadanymi przez dyrekcję zwolnieniami, oskarżeniami o łamanie praw pracowniczych oraz złą sytuacją finansową placówki.
Pracownicy obawiają się, że wpłynie to na jakość pracy i przedstawień. O planach dyrekcji pracownicy dowiedzieli się kilka dni temu. Redukcja będzie obejmować wszystkie grupy, w tym chór i orkiestrę.
Mobbing, łamanie praw pracowniczych, niszczenie pozycji i dorobku artystycznego – pracownicy Opery Bałtyckiej po raz kolejny występują przeciwko dyrektorowi instytucji. W poniedziałek przed Urzędem Marszałkowskim w Gdańsku, któremu podlega opera, zorganizowali manifestację.
– Zarzuty mobbingu czy zastraszanie nie znalazły do tej pory potwierdzenia – między innymi tak skomentował działania protestujących pracowników Opery Bałtyckiej Władysław Zawistowski z Urzędu Marszałkowskiego. Przedstawiciele związków zawodowych wystosowali oświadczenie, w którym odnoszą się do jego słów.
„Stop nieszczęściu Opery Bałtyckiej” – pod takim hasłem przed Urzędem Marszałkowskim w Gdańsku protestowali jej pracownicy.
Prowadzący od trzech dni protest głodowy w Operze Bałtyckiej Krzysztof Rzeszutek odwieziony do szpitala. Krzysztof Rzeszutek, wiceprzewodniczący NSZZ Solidarność w Operze Bałtyckiej, od poniedziałku protestował m.in. przeciwko łamaniu praw pracowniczych, zamknął się w jednym z pomieszczeń związkowych i nie chciał z nikim rozmawiać.
„Zarzuty o mobbing i łamanie praw pracowniczych są bezzasadne”. Urząd Marszałkowski Województwa Pomorskiego odpowiada związkowcom z Opery Bałtyckiej. W poniedziałek wiceprzewodniczący NSZZ Solidarność w zakładzie Krzysztof Rzeszutek rozpoczął protest głodowy.
© 2024 - Radio Gdańsk